Główny wątek rozdziału: Porażająca prawda wylęga się w świecie multimiliarderów ze strony dotychczasowego światowego strażnika pokoju. Teraz otwieramy oczy i uszy, jak ważne jest, kogo – jakiego człowieka, jaką osobowość z jaką psychiką, z jaką przeszłością, z jakim wykształceniem i z jakimi samodzielnymi dokonaniami z jaką empatią dla ludzi i zwierząt oraz do przyrody ma dany osobnik, zanim powierzymy mu władanie krajem, regionem, światem, by sobie sam tego nie zawłaszczał kabaretowo, bo chwile później okazuje się rzeczywistością.
Moim zdaniem kandydaci na prezydentów i premierów państw winni uzyskiwać wysokiej klasy świadectwo zdrowia ogólnego i psychicznego oraz opinie uczelniane i środowiskowe o ich empatii i odpowiedzialności.
A oto przykład, kogo omijać z daleka dla dobra państw i ludzi uczciwych, mądrych, rozwojowych i empatycznych a nie niszczycieli…
Nagroda Nobla rzeczywiście się należy…
Ale nie Trumpowi,
tylko temu,
KTO URATUJE ŚWIAT PRZED TRUMPEM!
To nie są moje słowa. Przeczytałem je dziś w jednym z postów na Facebooku. Bardzo mi się spodobały, a ponieważ w pełni się z nimi zgadzam, więc pozwoliłem sobie je tu przytoczyć.
A skoro już o Trumpie mowa… Przy okazji decyzji Marszałka Sejmu Czarzastego o niepopieraniu wniosku Kongresu USA oraz izraelskiego Knesetu o przyznanie pomarańczowemu pojebowi Nagrody Nobla, głos zabrał niejaki Tobiasz Bocheński. Ten sam, co to zrobił awanturę na całą Polskę o to, że na lotnisku we Frankfurcie n/Menem catering dostarczył na pokład samolotu, którym leciał Bocheński, masło niemieckie, a nie polskie! I pan Tobiasz mało się wtedy tym szkopskim masłem nie udławił… Oczywiście z winy Tuska, bo komentując sprawę tego nieszczęsnego hitlerowskiego masła na platformie X nie omieszkał wymienić nazwiska premiera.
A teraz pan Tobiasz, komentując decyzję Czarzastego, wysilił się na sarkazm. Na konferencji prasowej stwierdził mianowicie: „Myślę, że Donald Trump tak bardzo przejmuje się decyzją marszałka Czarzastego i tak go to grzeje, jak temperatura w Polsce za oknem”… Ha ha ha ha! I dalej czołowy polski ekspert od masła kontynuował: „To jest sprowadzanie spraw poważnych do roli spraw komicznych, bo pan Czarzasty wykorzystuje grę sprawą Trumpa, jego Nobla, sprowadza do walki wewnętrznej w Polsce, tylko i wyłącznie po to, żeby budować podziały (…) Pan Czarzasty tylko i wyłącznie robi to po to, żeby ktoś dzisiaj o nim mówił głośno, bo nie jest żadnym partnerem do tego, żeby decydować o tym, czy Donald Trump zasługuje na nagrodę Nobla, czy nie zasługuje na nagrodę Nobla”.
Kąśliwy ten PIS-dzielec Bocheński, niemal jak kobra królewska… Tylko że znów coś mu nie wyszło, jak z tym masłem. Chciał się wykazać dowcipem, chciał zdezawuować i wyśmiać znaczenie drugiej osoby w państwie oraz podjętej przez nią decyzji, ale chyba zapomniał, że to nie Czarzasty prosił Trumpa o poparcie, tylko Trump Czarzastego! Skoro Trumpowi decyzja Marszałka Sejmu wisi i powiewa, to po cholerą kazał wysłać prośbę o poparcie właśnie do Marszałka Sejmu?! Kazał zresztą wysłać taką prośbę do szefów parlamentów większości państw europejskich, nawet takich jak Mołdawia lub Czarnogóra… A to świadczy o tym, że Trumpowi i zdominowanemu przez jego partyjnych przydupasów Kongresowi USA bardzo na tym poparciu zależało! Niezmiernie rzadko się bowiem zdarza, by ten pojeb Trump kogokolwiek o cokolwiek prosił… On już z zasady nie prosi, tylko żąda, grozi, szantażuje lub obrażą…
Ten niedorozwój Bocheński w jednym tylko miał rację… Wtedy, gdy powiedział słowa: „To jest sprowadzanie spraw poważnych do roli spraw komicznych (…)”. To się akurat zgadza, tylko nie w takim znaczeniu, jak sugeruje Bocheński. Przyznanie Trumpowi Nagrody Nobla byłoby skandalem i wielką kompromitacją Norweskiego Komitetu Noblowskiego, ale miałoby w sobie z pewnością także wiele elementów humoreski lub kabaretu. Przygłup Bocheński – podobnie jak zdecydowana większość polityków PIS – kilka razy dziennie „robi laskę” (jak to określił nieoceniony Radek Sikorski) Trumpowi, więc on by się z pewnością nie śmiał, tylko by wpadł w ekstazę i pospieszyłby z gratulacjami. Ale setki milionów zdrowych na umyśle ludzi na całym świecie, na wieść o przyznaniu Trumpowi pokojowej Nagrody Nobla parsknęłyby takim śmiechem, że słychać by go była nawet poza Układem Słonecznym…
PS. Nie zamieszczam fotki przedstawiającej facjatę „maślarza” Bocheńskiego, żeby Wam do reszty nie popsuć popołudniowego nastroju, który i tak Wam pewnie w dużym stopni spierd*liłem wizerunkiem tego amerykańskiego psychola.
Jacek Bohdanowicz (vel Jacek Awarski/Nikodem/Winiarski)
———————————————————-
Do takich porażających myśli o przyszłości pobudził mnie poniższy post:
Adam Mazguła
„Donald Tramp idzie po „złotą erę Ameryki”.
Nie dla Amerykanów, ale dla siebie i jego najbogatszych ludzi na ziemi mieszkających w USA.
Każdy samiec alfa potrzebuje pieniędzy, kobiet i władzy. Trump otoczył się najbogatszymi ludźmi świata, którzy kobiety mają albo sobie kupują. Teraz chodzi o bezkarną i absolutną władzę.
Do tego potrzebna jest kasta wyznawców nadludzi i skuteczna propaganda.
Ułaskawił więc setki zamachowców na demokrację i informuje społeczeństwo, że na rozkaz, z inicjatywy Trumpa nożna łamać prawo. Można zabijać funkcjonariuszy, nawet trzeba dla Trumpa. Bezkarność dla bandytów zapewni system. Więc walczcie w imieniu Trumpa i jego miliarderów, dla ich władzy bezwzględnej i bezkarnej. Co myślą rodziny i koledzy funkcjonariuszy, którzy polegli w obronie Kapitolu, symbolu prawa i amerykańskiej demokracji, kiedy dowiadują się, że ich bliscy zginęli z rąk bandziorów Trumpa, którzy stali się właśnie bohaterami Ameryki?
Ta władza ma rozpocząć okres wojen. Bo czym jest stan wojny na granicy z Meksykiem, nawoływanie do zajęcia Panamy, Grenlandii, Kanady…? Atak na Wenezuelę i Iran. Czy zatem Chiny mogą zająć Tajwan; Rosja Ukrainę, Litwę, Estonię i Polskę, a Izrael Wzgórza Golan…?
Ameryka ma być pierwsza, wielka, bogata i tylko dla Amerykanów. To Trump będzie ustalał, kto jest Amerykaninem. Będzie wzorcem narodowym i wyrocznią.
Wyprowadził Amerykę ze Światowej Organizacji Zdrowia, z Porozumienia Paryskiego o ochronie środowiska… Teraz będzie wydobywał, ile chce, zatruwał, jak chce, aby tylko kasy było dużo. Wyprowadza z USA z ONZ i NATO. Dlatego też odizolują swoją gospodarkę wysokimi cłami i zaleją się ropą naftową, czipami do sztucznej inteligencji i produkcją samochodów. Zaludnią Z Muskiem nawet Marsa.
Władza, tak jak naszego PiS-u, nie chce żadnych zewnętrznych zobowiązań, żadnych partnerów, a klientów, do robienia interesów, do dalszego bogacenia.
Dyktator ma być decydentem światowej potęgi, wyrocznią świata. Władcami Wielkiej Ameryki, która nie ma być strażnikiem pokoju w świecie, ale obrońcą ich władzy.
Zdobycie i umocnienie bezwzględnej i bezkarnej władzy miliarderów może trwać bardzo długo. Już nie 4 lata, bo władza smakuje zbyt mocno, aby nie zmienić prawa i zasad.
Ale skąd my już znamy ten system?
Niemcy panami świata?
Jakie wnioski dla nas?
Jesteśmy w Europie i czas pobudzić jej aktywność demokratyczną. Czas szukać wspólnych inwestycji, wspólnego bezpieczeństwa, wspólnej polityki i armii. Czas przestać administrować Unią i wymyślać wzniosłe cywilizacyjne cele, mierzyć długości ogórków i ustalać rodzaje nakrętek do butelek. Czas wybić się na podmiotowość światowych mocarstw.
Jeśli pozostaniemy sami sobie, to sytuacja w świecie udowadnia z całą swoją bezwzględnością, że może nie być nas wcale.
Więc kończmy tę putinadę i rozliczajmy zamachowców na ustrój demokratycznej Polski i bierzmy się za międzynarodową solidarność cywilizacji demokratycznej w Europie. Naszą armię i trwałość sojuszy w Europie z demokratycznymi krajami, bo kupią nas jak niewolników na targu nieprzyzwoicie bogatych i będziemy pracować dla ich bogactw i krwawić w ich wojnach.”
————————————————–
Dodane 18-02-2026r z fb.
(Nie mogłam się oprzeć, by nie zacytować arcy mądrej wypowiedzi Prezydent Meksyku:
„Prezydent Meksyku do Trumpa Znakomity tekst – znakomity !!!
CHCIAŁEŚ MURU, TRUMP? BĘDZIESZ GO MIAŁ. Prezydent Meksyku, Claudia Sheinbaum, odpowiedziała na groźby Trumpa: „Zagłosowaliście więc za budową muru. No cóż, drodzy Amerykanie – nawet jeśli geografia nie jest waszą mocną stroną i postrzegacie Amerykę jako kraj, a nie kontynent – powinniście wiedzieć, że po drugiej stronie tego muru stoi 7 miliardów ludzi. A jeśli słowo „ludzie” do Ciebie nie przemawia, nazwijmy ich „konsumenci”. Tych 7 miliardów konsumentów może w niecałe dwa dni zmienić iPhone’a na Samsunga lub Huawei. Mogą wymienić Levi’sa na Zarę lub Massimo Dutti i w ciągu sześciu miesięcy zastąpić Forda i Chevroleta Toyotą, KIA, Mazdą, Hondą, Hyundaiem, Volvo, Subaru, Renault lub BMW — markami, które w wielu miejscach są już bardzo popularne. Mogą anulować DirecTV. Nawet jeśli nie chcą tego robić, mogą przestać oglądać hollywoodzkie filmy i zamiast tego sięgnąć po lepsze produkcje z Ameryki Łacińskiej lub Europy — z bogatszą historią i lepszą jakością filmów. Choć trudno w to uwierzyć, ludzie mogą pominąć Disneya i zamiast tego odwiedzić ośrodek Xcaret w Cancún — lub zwiedzić miejsca w Meksyku, Kanadzie czy Ameryce Południowej. Nawet w Meksyku można znaleźć lepsze burgery niż te w McDonald’s — o wyższej wartości odżywczej. Czy widziałeś kiedyś piramidy w Stanach Zjednoczonych? Egipt, Meksyk, Peru, Gwatemala i Sudan mają starożytne cuda – żaden z nich nie znajduje się w USA Gdyby tak było, Trump pewnie już by je kupił i odsprzedał. Wiemy, że Nike to nie jedyna marka butów sportowych. Jest Adidas — a nawet meksykańskie marki, takie jak Panama. Rozumiemy ekonomię lepiej niż myślisz. Wiemy również, że gdy 7 miliardów konsumentów przestanie kupować amerykańskie produkty, wzrośnie bezrobocie, a wasza gospodarka – uwięziona za własnym, samo narzuconym murem – zacznie się załamywać do tego stopnia, że będziecie błagać o pomoc. Nie chcieliśmy tego robić. Ale chciałeś mur? Dobrze”
—————————————————–
… i jeszcze jedno sprzed chwili:
Międzynarodowa klapa i koniec marzeń o „Radzie Pokoju”
Miał być wielki triumf, a skończyło się na kameralnym spotkaniu na bocznym torze. Polska dyplomacja podjęła jedyną słuszną decyzję, odcinając się od tej farsy.

Inauguracja tzw. Rady Pokoju to wizerunkowe dno. Zamiast potężnej koalicji – zaledwie pięciu liderów, a spotkanie wyrzucone z Białego Domu do bocznego budynku. Sam gospodarz uciekł po godzinie na wiec, zostawiając gości samym sobie. To bolesna lekcja dla całej polskiej prawicy, która jeszcze niedawno w parlamencie skandowała imię obcego prezydenta, zapominając o powadze własnego państwa.


To kompromitacja nie tylko Karola Nawrockiego, ale i Jarosława Kaczyńskiego oraz całego PiS. Ich polityka oparta na bezkrytycznym lizusostwie wobec Trumpa legła w gruzach. Polska pod rządami Tuska nie stała się tłem dla cudzych interesów. Nie daliśmy się wciągnąć w tę egzotyczną grupę potakiwaczy, wybierając realne bezpieczeństwo zamiast roli statystów w medialnym niewypale sprytnego manipulatora.



Adam

Domański