Główny watek rozdziału: Podczas wczytywania się w dyskusje polityczne pod nagraniem o pochodzeniu wielkich majątków w komunistycznym czasie Polski, natknęłam się na ciekawą wymianę poglądów a raczej swoich tez opartych w pierwszym monologu na doświadczeniach i spostrzeżeniach niedawnych czasów – w jaki sposób okradano Polskę i jak powstawały wielkie fortuny. Zaś drugi monolog bardzo warty uwagi, bo to ogrom wiedzy sięgający całe wieki wstecz. Dawniej też się trochę interesowałam tą tematyką i miło ten wywód poczytać.
Dodam tu swój komentarz: gdyż dobrze pamiętam czas transformacji i tamte okoliczności i choć proza życia, by się utrzymać jako-tako na powierzchni, będąc ekonomistką w małym państwowym przedsiębiorstwie (planowanie, zarzadzanie, kontrola wewnętrzna) a jednocześnie wdową i matką. Za czasów Gierka powstało dużo nowych zakładów państwowych, wytwórczych i dużo miejsc pracy, które w czasach Jaruzelskiego zdążyły okrzepnąć i stać się nawet marką i patrzyłam z niepokojem, gdy nagle w czasach transformacji i galopującej inflacji znikały ciułane przez lata oszczędności maluczkich na książeczkach mieszkaniowych i oszczędnościowych. Oszczędzałam dla syna na tzw książeczce posagowej i z dwudziestoparu tysięcy (choć wtedy wszystko było w milionach )zostały grosze, choć dużo sama zawiniłam, bo w tym czasie ratowałam przedsiębiorstwo, którym wtedy zarządzałam a że przejęłam po wygranym konkursie ruinę z grążącym zawaleniem się biurowca, więc umiałam pomyśleć i wszystkie oszczędności i środki bieżące uruchomić i zakupić wszystkie materiały budowlane za grosze, bo nasze usługi też każdego dnia kalkulowane ceny rosły. W ciągu jednego roku powstał nowy budynek z parterem do wynajęcia a góra pomieściła biura dla 30m pracowników , salę konferencyjną oraz wielkie archiwum na poddaszu. Z innych powiatów przyjeżdżali zobaczyć, jak to możliwe i jak się to robi, gdy oni siedzieli jak mysz pod miotłą, by przeczekać galopującą inflację i się z podziwu za głowy łapali, a mój burmistrz groził zwolnieniem, bojąc się, by przypadkiem – jako jednostka podporządkowana nie oczekiwała na sfinansowanie inwestycji. Był zawziętym politykiem, nie mającym pojęcia o zarzadzaniu a nawet o tym, że w wielobranżowym przedsiębiorstwie jest również zakład remontowo-budowlany z usługami dla ludności, ale gdy załoga widzi efekty dobrego zarzadzania, to też dostaje skrzydeł i z niczym nie zawali. Jednak coś za coś. Nie miałam czasu pomyśleć o zamianę książeczek na towar czy jakąś lokatę i takim sposobem moje oszczędności tak samo ja wielu milionów ludzi z podobnymi książeczkami zostało z niczym.
Ale wracając do wielkiej polityki, to nie mogłam znieść, gdy dobrze prosperujące zakłady z dnia na dzień dochodziły wieści, ze stają się nierentowne – uważam, ze je doprowadzano specjalnie do upadku, bo w konsekwencji zostawały wyprzedawane głównie za granicę a jak było na prawdę, to chyba tylko główni zainteresowani wiedzieli. Żal było patrzeć, gdy upadały wytwórnie leków, które produkowały dobre i tanie leki by nabyć nowy rynek na ich drogie leki. Podejrzewaliśmy, że nasi pozwalali na ich likwidację – w domyśle, nie za darmo. Zawsze tak jest, ze w jakimkolwiek zamieszaniu – zawirowaniu politycznym – naród traci a zyskują kombinatorze i złodzieje zwykle z wyższych półek. Teraz na żywo widzimy sposoby uprawiania złodziejstwa i twarze tych cwaniaków i manipulantów prawa celem zawłaszczania i złodziejstwa i ich bezwstyd. To wygląda tak, jak by kradzież milionów i miliardów była chlubą a wstydem jest być drobnym złodziejem, bo tacy istnieją od zawsze w każdym narodzie.

@hs-ug1tr
10 godzin temu