1099. Zło, które dziś spływa na Polskę, jest produktem nienawiści Hycla z Nowogrodzkiej.

Główny wątek rozdziału:  Autor – jak zawsze, niezwykle trafnie, używając  przenośni, opisał zmaganie się naszego pięknego i ukochanego kraju od czasu transformacji z ropiejącym wrzodem o mocy rozgałęzionego raka, którego  należało definitywnie wyciąć a nie leczyć demokratycznymi metodami, podczas, gdy Hycel jest monstrum nie uznającym żadnych praw ludzkich ani boskich a jedynie putinowskie w dążeniu do…

Hycel z Nowogrodzkiej
Polityczna historia Polski po 2015 roku nie jest historią salonów, programów i debat. To opowieść z ulicy, z podwórka, z zaplecza targowiska, gdzie władza uczyła się, jak prowadzić tłum na smyczy. Najpierw wyciągnięto z akademickiego azylu pudla: ładnego, wygadanego, europejsko uczesanego. Pudel miał legitymizować ambicje prawicy, ale okazał się nieposłuszny. Pudel nie chciał chodzić na smyczy. Myślał. Zadawał pytania. I to był jego grzech pierworodny.
Wtedy Hycel z Nowogrodzkiej zrozumiał, że estetyka nie wystarczy. Że wyborca nie potrzebuje psa mądrego, tylko posłusznego. Z podwórkowego półświatka pochwycono więc kundla, obmyto go z brudu, przypięto mu rodowód i ogłoszono rasowym bokserem prawicy. Bokser szczeka głośno, przyjaźnie merda do elektoratu, ale jego mord ma uścisk prasy hydraulicznej. Miażdży każdą inicjatywę ustawodawczą, która nie pochodzi z jednego rękawa. Kundel, który bez wahania odszczeka każdą obietnicę, byle Hycel pociągnął za smycz.
Prawica, zafascynowana amerykańskim populizmem i jego miękką odmianą nazizmu eksportowego, jest dziś gotowa wyjąć z kieszeni Polaków miliardy dolarów, by jej Bokser mógł uczestniczyć w prywatnym międzynarodowym klubie rzeźników. Klubie, w którym prawa człowieka są walutą inflacyjną, a życie cywila – kosztem ubocznym. Prezes tego klubu działa pod presją i szantażem kundelskiego kagiebisty, który konsekwentnie pilnuje, by polska racja stanu była tożsama z interesem Prawo i Sprawiedliwość i Konfederacja: stworzyć oligarchię, uwłaszczoną najpierw na państwie, a potem na prywatnym majątku obywateli.
Centralizacja władzy to dla Hycla dogmat. Nie ma zgody na małe ojczyzny, samorządy, lokalną suwerenność. Hycel wie, że bunt zawsze rodzi się oddolnie. Dlatego trzeba zdusić go w zarodku: finansowo, prawnie, kulturowo. Obywatel ma być klientem państwa, nie jego współgospodarzem. Ma czekać na miskę i nie warczeć.
Jeśli zniszczymy socjaldemokrację i liberalizm, otworzymy przestrzeń dla narodzin polskiej partii nazistowskiej – PPN. Jej sztandarem nie będzie już tylko nienawiść do imigrantów, lecz do własnych obywateli: chorych, niepełnosprawnych, starych, emerytów. Ludzi „nieproduktywnych”. Ich eliminacja – symboliczna lub realna – to oszczędności liczone w miliardach. Pieniądze niezbędne, by pompować strach, polaryzować społeczeństwo i utrzymywać nierynkową gospodarkę na państwowej kroplówce.
 Hycla, który bez wahania sięgnie po kolejnego amstafa – nawet z Wronek czy Rawicza – byle był emocjonalnie pokiereszowany i gotowy do założenia uprzęży. Pies nie musi rozumieć. Ma reagować na bodziec.
Język debaty publicznej przestał być przemocą domową czy ulicznym rynsztokiem. Stał się zlewnią rosyjskiej pogardy, zauralskiej, nieludzkiej mentalności, w której pogarda dla słabszych jest cnotą, a brutalność – dowodem siły. To język, który idealnie rezonuje z połową prawicowego elektoratu, ludzi, którzy dawno temu ogłosili impeachment własnego rozumu.
Dziś PiS i Konfederacja nie ukrywają planów na czas po wyborach w 2027 roku. Rządy żelaznej ręki karmionej moskiewską dezinformacją. Polska dysfunkcyjna, wolność obywatelska zmińszczyzniona, opozycja sprowadzona do roli przeszkadzającego szumu. Bez realnej opozycji można zmienić Konstytucję na model rosyjski – jedyny, który Hycel uznaje za skuteczny: samowładczy, apodyktyczny, bez kontroli i bez wstydu.
Już dziś widzimy marginalizowanie rządu przez Boksera, którego forma dawno przerosła treść. Nowy król Jan (nie)Sobieski, mylący obowiązek z fochem, prawo z dysfunkcją, państwo z prywatnym folwarkiem. To nie jest groteska. To zapowiedź. Proroctwo zapisane językiem smyczy, kagańca i karcącej dłoni Hycla z Nowogrodzkiej.
(koniec rozdziału)