Główny wątek rozdziału: od jakiegoś czasu coś mi się na fb pochrzaniło i mam ograniczony kontakt z tymi mądrymi, światłymi ludźmi, czasami tylko, odświeżając udaje mi się coś poczytać. Jest tak dużo rodaków, dla których Polska jest domem, rodziną przyszłością, w którym trzeba zarządzać z najwyższą starannością i to Konstytucja określa najsolidniej, jak to robić, a jej przestrzeganie, to gwarancja wszelaka dla przetrwania i rozwoju państwa i jej obywateli. Cytowane niżej posty są dowodem jak mądrych i odpowiedzialnych ludzi mamy w narodzie i trudno pojąć, jak spora część narodu dała się omamić złodziejskiemu, oszukańczemu kaczyzmowi, fanatykom nazistowskim i zwyczajnym kibolom, wybierając, takiego prezydenta, gdy wojna jest za miedzą i zagraża naszemu istnieniu, gdy nasz zaprzyjaźniony od 80 lat kraj – mocarstwo zza oceanu też wybrało sobie zidiociałego starca – narcyza, myślącego głównie o sobie i swoim biznesie – na przywódcę. Myślałam, że to mądry naród, wszak już mieli próbkę jego rządów, a teraz pęd do koryta, machlojek i okradania Polski i Polaków jest niebywały, ze tego nawet nazwać trudno. O tym wszystkim mówią w postach ludzie pragnący żyć w naszej pięknej Polsce, gdzie uczciwość, szacunek, prawda i honor będą chwałą i nakazem człowieczeństwa..
Zresztą, co się dziwić, skoro – nie ubliżając nikomu, ale ogólnie mówiąc ograniczone umysłowe matoły lub jednostki równie pazerne do zagarniania cudzej własności od lat wybierają – niestety nam – sobie podobnych na najwyższe stanowiska państwowe i partyjne.
Coś niedobrego dzieje się ze światem. Narody świata, obudźcie się i powróćcie na drogę człowieczeństwa, przyzwoitość, szacunku dla ludzi, dla naszych braci mniejszych i dla całej natury. Potępić i odizolować to rozpychające się zło.
Miłość, przyjaźń i sympatia oraz szacunek dla ludzi i świata jest cnotą najwyższą a wiedza, otwarty umysł i rozwój drogowskazem przyszłości.
==============================================
wpis z dnia 02-02-2026r
Nobel pokoju i wyspa Epsteina
Współczesna polityka coraz częściej przypomina targowisko próżności, na którym moralność jest walutą fałszywą, a nagrody służą nie etyce, lecz narracji. W tym kontekście pretensje do Pokojowej Nagrody Nobla dla Donalda Trumpa nie są wypadkiem przy pracy, lecz logiczną konsekwencją świata, w którym symbol zwycięża nad treścią. Pokój staje się hasłem marketingowym, a przemoc – o ile jest odpowiednio opakowana – bywa sprzedawana jako „stabilizacja”.
Postać Trumpa funkcjonuje dziś jak marka oderwana od odpowiedzialności. Człowiek, który przez lata epatował pogardą dla instytucji, prawa i kobiet, ma być nagle ikoną globalnego pojednania. Ten paradoks nie bierze się znikąd. Jest produktem systemu politycznego, w którym listy gratulacyjne i rekomendacje do Nobla mogą być pisane hurtowo, bez refleksji nad ciężarem faktów, odpowiedzialności i elementarnej spójności moralnej.
Nie jest tajemnicą, że w imieniu Trumpa inicjatywy tego typu wspierali przedstawiciele United States Congress oraz Kneset. Nie chodzi jednak o same instytucje, lecz o sposób, w jaki część ich politycznych elit instrumentalizuje pojęcie pokoju. W tym ujęciu pokój nie oznacza ochrony słabszych, praw kobiet czy dzieci, lecz brak przeszkód dla interesów geopolitycznych i militarnych sojuszy. To pokój rozumiany jako cisza po bombardowaniu, nie jako sprawiedliwość.
W tle tej hipokryzji majaczy jeszcze jeden symbol epoki: wyspa Jeffrey`a Epstein`a. Miejsce, które stało się synonimem globalnego nierządu elit, seksualnego wykorzystywania nieletnich i systemowej bezkarności możnych. To tam krzyżowały się interesy polityków, finansistów i celebrytów – ludzi, którzy publicznie moralizowali, a prywatnie korzystali z najbardziej brutalnych form uprzedmiotowienia drugiego człowieka. Trudno o bardziej jaskrawy kontrast wobec idei pokoju i godności ludzkiej.
Esej o Noblu dla Trumpa nie jest więc sporem o jedną nagrodę. Jest oskarżeniem całego porządku symbolicznego Zachodu, w którym nierząd moralny bywa mylony z realizmem politycznym, a pedofilia elit – z „prywatnymi błędami”. To świat, w którym ofiary mają milczeć, bo przeszkadzają narracji, a sprawcy liczą na rehabilitację poprzez medialny spektakl i dyplomatyczne listy poparcia.
Pokojowa Nagroda Nobla miała być znakiem etycznego drogowskazu. Dziś grozi jej los kolejnego rekwizytu w teatrze władzy, gdzie deklaracje zastępują czyny, a pamięć ofiar przegrywa z cynizmem zwycięzców. Jeśli wyspa Epsteina jest symbolem prawdy o elitach, to Nobel dla Trumpa byłby jej logicznym, choć ostatecznie kompromitującym dopełnieniem. I choć proch utorował miejsce nagrodzie międzynarodowej to dziś nagroda międzynarodowa toruje miejsce prochowi oraz przemocy.
W tym samym moralnym pejzażu pojawiają się także polskie sprawy, które prawica wolałaby zagadać krzykiem. Od lat w przestrzeni publicznej krążą poważne zarzuty i relacje dotyczące wykorzystywania seksualnego nieletnich, w tym nastolatków uprowadzonych z Ukrainy, oraz pytania o odpowiedzialność ludzi z pierwszych szeregów władzy związanych z Prawem i Sprawiedliwością. Tak – mowa o Aferze Podkarpackiej. Dziś ci sami politycy, zamiast domagać się pełnego wyjaśnienia spraw, występują na ekranach telewizorów z żądaniem, by marszałek Sejmu
Włodzimierz Czarzasty podpisał gotowe, agresywne oświadczenia podsuwane przez niegodziwców politycznych za Oceanu by wynieść Donalda Trumpa na piedestał uczciwości i przejrzystości – człowieka który zapobiegł wojnom sam je tocząć, w sensie obyczajowym i militarnym. Proszę więc o prosty eksperyment wyobraźni: co, gdyby chodziło o wasze dzieci? Wiem, że padnie zarzut „gdybania”, że katolicy i niekatolicy będą uciekać w spór plemienny. Ale fakty wymagają rzetelnego podejścia oraz śledztwa, jawności i odpowiedzialności, nie krzyku. Tu nie chodzi o optykę partyjną, lecz o elementarną ocenę moralną i etyczną tych, którzy jutro znów chcą uchodzić za establishment polskiej czy zagranicznej polityki. Zaniechanie, relatywizacja i zasłanianie się propagandą – jeśli zarzuty okażą się prawdziwe – nie są „błędem”, lecz deprawacją porządku publicznego, która niszczy państwo od środka. Resztę pozostawiam pod osąd rozwagi i prawa.
Brawo Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty – Brawo!
ONET-Wiadomości:
Donald Trump stara się o Nagrodę Nobla. Włodzimierz Czarzasty ogłosił decyzję
— Niektórzy w Polsce liczą na to, że proces nie będzie dotyczył naszego państwa, że Amerykanie będą zmniejszać zaangażowanie w Europie, ale nie w Polsce. To myślenie magiczne. Nie będziemy żadną wysuniętą kasztelanią Trumpa, nie będziemy niezatapialnym lotniskowcem USA. To myślenie ułudne o szczególnej roli Polski w stosunku do USA — mówił marszałek Sejmu.
— Amerykanie są naszym sojusznikiem, a NATO jest gwarancją naszego bezpieczeństwa, ale jesteśmy i będziemy w Europie. Europa to wspólnota wartości. W dzisiejszym świecie trzeba mieć siłę, żeby ich bronić. Tę siłę trzeba budować. Temu służy mechanizm SAFE i 44 mld euro na polskie bezpieczeństwo — kontynuował Czarzasty.
Jak stwierdził, budowanie nowych platform jak Rada Pokoju jest ułudne. — Wzmacniać trzeba Unię Europejską, NATO, ONZ, WHO i siebie. W tym tkwi nasze bezpieczeństwo. Prezydent Trump, moim zdaniem, destabilizuje sytuację w tych organizacjach, reprezentując politykę siły i przy użyciu siły prowadzi politykę transakcyjną. To łamanie polityki zasad, wartości, często łamanie prawa międzynarodowego — ocenił, wymieniając m.in. cła, kwestię Grenlandii i krytyka sojuszników z NATO.
— Nie poprę wniosku o Nobla dla prezydenta Trumpa, bo na niego nie zasługuje — podsumował marszałek. Odpowiedź ma zostać przesłana jeszcze dziś.
Mesjasz z osiedla i święty w celi
Polski katolicyzm polityczny ma jedną zasadę żelazną: nie myśleć, tylko klękać we właściwym momencie. Dlatego tak łatwo wybrał sobie Mesjasza z osiedla gdańskiego — człowieka, który przemienił cudze zagubienie w swoją korzyść, cudzą słabość w własną legendę, cudzą starość w narzędzie awansu. I zrobił to w imię „opieki”, „odpowiedzialności”, „moralności”. W imię słów, które w tej części świata zawsze działają jak święcona woda na sumienie: nie czyszczą, tylko uspokajają.
Ten sam człowiek, dziś (nie)prezydent, a jednak zwycięzca – bo w tej republice zwycięstwo nie wymaga prawdy, tylko narracji – postanowił stanąć pod ścianą Auschwitz i odegrać scenę nabożnej zadumy. Zacytować Ewangelię. Użyć Kolbego jak rekwizytu. Jak świecy ustawionej nie po to, by dawać światło, lecz by robić cień.
To nie był hołd. To była profanacja w białych rękawiczkach.
Maksymilian Kolbe nie oddał życia po to, by dziś cyniczny aparatczyk mógł ogrzać się jego męczeństwem. Nie umierał za cytat, za zdjęcie, za tweet. Nie był ilustracją do kampanii moralnej. Był oskarżeniem – żywym, absolutnym, nieodwołalnym – wobec każdego, kto z religii robi narzędzie władzy, a z władzy narzędzie fałszu.
Kolbe zginął w ciszy, bez kamer, bez poparcia elektoratu, bez komisji wyborczych. A ty? Ty potrzebujesz światła reflektorów nawet w celi śmierci, bo inaczej nie istniejesz. Bo twoja wiara kończy się tam, gdzie zaczyna się prawda bez pożytku.
Kościół milczy. Zawsze milczy, gdy milczenie jest opłacalne. Hierarchia, która potrafi krzyczeć o „profanacji krzyża” w teatrze, nie widzi profanacji męczeństwa w politycznym wpisie. Bo to ich człowiek. Ich świecki kapłan. Ich protektor interesów, dotacji i spokoju sumień.
I tu leży zdrada podwójna: zdrada Ewangelii i zdrada państwa.
Bo jeśli wybory można wygrać oszustwem, a potem przykryć je cytatem z Pisma, to znaczy, że demokracja została zastąpiona liturgią pozoru. A jeśli męczennik Auschwitz staje się narzędziem autopromocji, to znaczy, że świętość została sprywatyzowana – jak mieszkanie komunalne przejęte „w dobrej wierze”.
Ten wpis nie był błędem. Był symptomem. Objawem systemu, w którym fałsz nie jest wadą, lecz kompetencją. W którym religia nie jest wiarą, lecz certyfikatem moralnym do dowolnego nadużycia. W którym Mesjasz nie zbawia – tylko rozlicza.
A Kolbe? Kolbe nadal stoi po drugiej stronie. I milczy. Ale to jego milczenie krzyczy głośniej niż wszystkie wasze tweety razem wzięte.
—————————————————-
wpis z dnia 26-01-2026
Marcin Najman


:
Nigdy nie obraziłem Polskiego Żołnierza Panie Prezydencie. Poza tym nie jestem celebrytą, a byłym sportowcem.
Zawsze miałem i mam największy szacunek, bo to Wojsko Polskie!!!

Po prostu zamiast się wydzierać na defiladzie, trzeba w każdej chwili być czujnym.
Ja nie twierdzę, że reakcja na słowa @POTUS ,które uwłaczały Polskiej ofierze krwi, była prosta i łatwa. To był test. Ponieważ ta natychmiastowa reakcja, była konieczna!
P.S.
Gdy Donald Trump w obecności @EmmanuelMacron opowiadał bzdury na temat finansowego zaangażowania Europy w wojnie w Ukrainie, Macron natychmiast zareagował i te słowa sprostował.
Tak należało się zachować.
Funkcja Prezydenta Polski to wielki zaszczyt, ale też wielka odpowiedzialność.
Dla @GiorgiaMeloni i @Keir_Starmer słowa Prezydenta Trumpa były jasne, a ich reakcja na tę haniebne słowa była szybka i godna piastowanego urzędu.
——————————————
wpis z dnia 24-01-2026
W partii Polska2050 zapanowała bezhołowie, a co poniektórzy bardziej krewcy politycy nazwali stan tej upadłości moralnej „puczem”. Iście polska wersja Iliady, tylko że w koniu trojańskim nie siedzą wrogowie, lecz samozwańczy zbawcy porządku. Mieli wyrżnąć nieprawość, a zajęli się wyrzynaniem siebie nawzajem. Mieli przynieść sens, a przynieśli korporacyjny bełkot o wartościach w wersji light — bez kalorii, bez kręgosłupa, bez odwagi.
To nie jest już kryzys przywództwa. To jest ideowa sepsa, w której każdy kolejny komunikat brzmi jak nekrolog dla własnych ambicji. Partia, która obiecywała moralną higienę, śmierdzi od środka bardziej niż polityczne prosektorium, a jej mesjanizm wytrzymał krócej niż papierowe konstytucje autokratów. A showman-ministrant z ignoranckim wyrazem twarzy usprawiedliwia, poucza i moralizuje dziennikarzy i wyborców. Kadzidło pachnie truchłem, a z kropidła leje się pot, krew i szczyny zarazem. Czy tatuś wraca?
I na to wszystko po Davos wybrzmiały słowa, które obnażają nie siłę, lecz arogancję władzy: że sojusznicy byli zbędni, że Irak i Afganistan to cudza statystyka, a nie wspólna odpowiedzialność. To nie jest przejęzyczenie. To jest mentalność imperium, które pomyliło hegemonię z pogardą, a przywództwo z butą.
Nie ma w tym nic wielkiego — jest kurewska małość. Małość pamięci o krwi przelanej ramię w ramię, małość wobec tych, którzy uwierzyli w sojusz, i małość wobec prawdy. Taki „tatuś świata” wraca zawsze wtedy, gdy czuje się bezkarny: klepie po głowie, a potem mówi, że nikogo nie potrzebował. To nie przywództwo. To samotność przebrana za siłę. I aż chce się krzyczeć „wypierdalaj z piedestału” — za zlekceważenie 44 polskich poległych żołnierzy w Afganistanie. Jak ma to znieść matka bohatera, którego cześć i chwałę oszczał pomarańczowy, głupi błazen marzący o roli tatusia świata.
A potem w sukurs temu pomarańczowemu zjebowi wyłania się w obliczu polskiego żołnierza Karol Nawrocki i cały prawicowy obóz, który w tej jednej, kluczowej dla państwa chwili wybrał pozycję klęczącą. Nie było odwagi, by powiedzieć „dość”, gdy znieważono pamięć — 44 polskie rodziny i państwo, które wysłało swoich żołnierzy nie na wycieczkę, lecz na wojnę w imię sojuszu.
Zamiast tego było lizanie dupy, polityczna pantomima lojalności i patriotyzm sprowadzony do machania flagą w cudzym cieniu — niczym napalony pies na burą sukę, który jeszcze nie wie, że ta odgryzie mu przyrodzenie. Po co nam taka „dupa państwa”, która reprezentuje interes gangusów, kibolskich emocji podszytych kościelnym brunatyzmem i mafijną estetykę prawicowej władzy, jeśli nie potrafi stanąć w obronie własnej godności? Wasal, który myli serwilizm z realizmem, kończy jako statysta w cudzym filmie. A co dnia stroszy głupawą minę jak tatuś po amfie.
„Tatuś wraca” — i chce, by wszyscy uwierzyli, że bez niego świat nie istnieje. Tymczasem prawda jest prostsza i bardziej bolesna: świat istnieje mimo takich ojców, a dojrzałość zaczyna się wtedy, gdy przestaje się klękać przed cudzą pogardą. I w tym kontekście trywialne słowo „wypierdalaj” urasta do hymnu niepodległego wyborcy w obronie godności, honoru i Ojczyzny — także tej europejskiej.
wpis z dnia 23-01-2026
Z netu…….
Wszyscy nabijają się dziś z Alfonsa i jego wizyty w Londynie… A mnie się zwyczajnie chce płakać i ciagle zadaję sobie pytanie: coście sku*wysyny uczynili z tej krainy? Z tej mojej pięknej, polskiej krainy!!
Pytam moich rodaków. Pytam polityków.
A w myślach przeklinam ich wszystkich.
Coście zrobili Polsce!? Gdzie nasz rozsądek, gdzie duma, gdzie ambicje?!!!
Człowiek, którego w normalnym życiu większość z nas omijałaby na ulicy szerokim łukiem – reprezentuje mój kraj, mnie, moje dzieci…
Człowiek, którego stawiałabym dzieciom za przykład, jak nie należy w życiu postępować – karze się nazywać „Prezydentem” i stawiany jest za wzór cnót wszelakich.
Człowiek do szpiku kości zły, cyniczny, zdemoralizowany – żąda szacunku i zginania przed nim głów, jednocześnie kpiąc i śmiejąc się z porządnych i uczciwych ludzi!
Co zrobiła z umysłami porządnych Polaków propaganda Kaczyńskiego, że wydają się być ślepi, kiedy ich idol ściska się z bandytami. Co zrobiła z ludźmi, że są głusi na wszelkie doniesienia na temat jego burzliwej, podłej, szemranej przeszłości!
Kim są ci ludzie, że nie dostrzegają w wystąpieniach, zachowaniu, gestach, mowie ciała tego człowieka, iż to typowy wzór patologicznego, zaburzonego narcyza i manipulanta!? Prymityw bez ogłady, bez wiedzy, bez umiejętności…
Widzi to cały świat. Nie widzą rodacy.
Wstyd…
Światowe media od wielu miesięcy piszą o Alfonsie. O jego szemranej przeszłości i związkach ze światem przestępczym. O faszystowskich zamiłowaniach. O używkach.
Jednak przywódcy obcych państw, nawet jesli szokują ich te informacje, mimo niechęci, muszą spotykać się z Alfonsem. Bo jest przywódcą państwa, wybranym w demokratycznych wyborach. Jednak w spotkaniach tych nie widać żadnej ludzkiej serdeczności. Jedynie konieczność wypełnienia protokołu dyplomatycznego. Nic poza tym. Tak jak w Londynie, podczas spotkania z premierem Wlk. Brytanii. Wypełniono protokół, ale po rozmowie, odstąpiono nawet od zwyczajowego odprowadzenia gościa do drzwi. Dobrze, że chociaż kot Larry poprzedził wyjście Nawrockiego, przynajmniej ten miał z kim zapozować do wspólnego, pożegnalnego zdjęcia.
Starmer pozbył się Nawrockiego, niczym intruza. Szybko zamknął za nim drzwi. Rodzina Królewska z Nawrockim nawet rozmawiać nie chciała.
Zaraz nasi prawi, polscy przyjaciele zakrzykną, że to wina mediów, które na Nawrockiego szczują…
Naiwne i głupie.
Bo kim jest nasz umiłowany kibol z Burdelwederu – pokazał światu on sam, upokarzając publicznie przywódcę innego kraju. Przywódcę, który od kilku lat walczy niestrudzenie o swoją ojczyznę i swoich obywateli, stawiając bohaterski opór zbrodniarzowi z Kremla… Nasz umiłowany kibol z Burdelwederu, w przeświadczeniu o swej wielkiej mądrości i nieomylności, na oczach świata potraktował umęczonego wojną człowieka, niczym śmiecia. I o ile świat mógłby zlekceważyć medialne doniesienia o przeszłości naszego Alfonsa, o tyle zniewagi Zełenskiego już mu nie wybaczy!
Nasz kibol, jako prezydent, bramek nie strzela. Za to strzela sobie w kolano za każdym razem, kiedy próbuje udawać kogoś, kim nie jest…
Mam nadzieję, że światowy ostracyzm trochę zapędy kibola ostudzi. A jego wyborcy wreszcie zrozumieją, jakie kukułcze jajo im podsunięto.
———————————————
Wpis z dnia 19-01-2026r
Minęła już siódma rocznica śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Podczas finału WOŚP, na scenę wdarł się fanatyk polityczny i zadał prezydentowi śmiertelne ciosy nożem.
Cała akcja była dobrze przygotowana, ochrona dała się zaskoczyć, a m0rderca po zabójstwie wygłosił jeszcze swą deklarację polityczną.
To nie było (jak chcieli niektórzy) zab0jstwo przypadkowe, dokonane przez osobę zaburzoną psychicznie.
M0rderca przed atakiem siedział w więzieniu kilka lat za napa&y na banki. Po wyjściu miał plan by zemścić się politycznie na władzy, która go wsadziła za kratki. Gdy napa&al na banki u władzy była wówczas Platforma.
Paweł Adamowicz nie miał nic wspólnego z wymiarem sprawiedliwości i to przecież nie on wsadzał sprawcę zbrodni do ciupy. Ale jednak w zaczadzonym nienawiścią umyśle sprawcy idealnie nadawał się na symboliczny cel ataku.
Mimo, że sam skonfliktowany z PO, symbolizował jej władze. Od ponad dwudziestu lat rządził jako prezydent Gdańskiem. Wygrywał wszystkie wybory z łatwością pokonując konkurentów z PiS.
Za czasów rządów partii Jarosława i propagandy Jacka Kurskiego był też obiektem zmasowanej kampanii nienawiści. Zrobiono z niego niemalże gangstera, oszusta i reprezentanta niemieckich interesów.
Znałem dobrze Pawła Adamowicza, bo chodziłem z nim do szkoły. Najpierw osiem lat do podstawówki, a potem cztery do liceum. Razem tez działaliśmy na rzecz wolnej Polski angażując sie w działalność opozycyjną. Wydawaliśmy w podziemiu nielegalne gazetki szkolne, rzucaliśmy ulotki i chodziliśmy na manifestacje pod Stocznią.
Potem, gdy został prezydentem Gdańska wspierałem go w kampaniach. Wiem, że przeżywał bardzo te ataki na siebie, bo były to same kłamstwa i pomówienia. Żaden z zarzutów o nieprawidłowościach finansowych się potem nie potwierdził, a zarzuty o sprzyjanie Niemcom były obrzydliwe. To był ten sam poziom absurdalnej narracji jak w wypadku „dziadka z Wehrmachtu”. Ściema, ale wiadomo, że w Polsce chwyci.
Organizatorami tych nagonek byli zleceniodawcy polityczni, którzy nie mogli pogodzić się z faktem, autentycznej popularności Adamowicza i tego, że ich kandydaci przegrwają seryjnie wybory w kolebce Solidarności. W tej lepkiej jak łapy diabła kampanii pomówień, uczestniczył też Karol Nawrocki, który skladał donosy na Adamowicza i miał nadzieję, że PiS zrobi z niego kandydata na prezydena Gdańska.
Ludzie Prezesa Kaczyńskiego uznali, że Nawrocki na prezydenta miasta się nie nadaje, ale zrobili go dyrektorem Muzeum II wojny światowej. Potem został dyrektorem większej, państwowej instytucji, czyli IPN. W IPN, który jest placówką naukową wyrzucał historyków a zatrudniał instruktorów bokserskich.
Gdy teraz czytam, że Karol Nawrocki na Jasnej Górze spotyka się z przywódcami gangów kiboli, z kryminalistami, którzy siedzieli za pobicia i za propagowanie faszyzmu, to przypomina mi sie stara nagonka medialna Jacka Kurskiego.
To z Adamowicza chcieliście zrobić gangstera i polityka sprzyjającego Niemcom. A wybraliście na prezydenta Polski, faceta, który wita się serdecznie z bandziorem Dragonem jak ze starym kumplem i tylko brakuje by pocałował go w pierścień jak na Ojcu Chrzestnym. To Pawła obrzucaliście błotem twierdząc, że reprezentuje „niemieckie interesy”, a to wasz prezydent kumpluje się z facetami, którzy mają faszystowskie tatuaże i hajlują na manifestacjach.
A potem nagle wielkie zdziwienie, że Nawrocki jest pierwszym polskim prezydentem, z którym nie chciała się spotkać rodzina królewska, w trakcie oficjalnej wizyty Nawrockiego w Anglii. Bo po co mają się spotykać z chuliganem, który brał udział w nielegalnych ustawkach.
Drodzy Rodacy! Napluliście na Adamowicza i zabiliście symbolicznie prawdziwego patriotę, a wybraliście na prezydenta Polski kumpla gangsterów. To już nie jest zwykly kabaret z którego można się śmiać. To prawdziwa tragedia. Smutek, Żal, Dramat i Kompromitacja w jednym.
– Krzysztof Skiba
———————————————————
Wpis z dn. 18-01-2026r
Jedna przyszła kadencja. Tyle tym skurwysynom z prawicy wystarczy zgody społecznej, by domknąć dyktaturę — słownikowo i realnie. Bez czołgów na ulicach, bez formalnego stanu wojennego, za to z pełnym arsenałem propagandy, strachu i „legalnych” obejść prawa. Dyktaturę miękką w formie, twardą w skutkach. Dyktaturę, która zaczyna się od języka, a kończy na twoim życiu.
Jako obywatel tego kraju mam nie tylko obowiązek, ale i prawo mówić otwarcie o brunatnej prawicy i jej planach ustrojowego zamachu w Polsce. Nie zamierzam się autocenzurować ani udawać, że chodzi o „różnice światopoglądowe”. To nie jest spór o podatki czy tempo reform. To jest spór o ustrój. O to, czy państwo będzie wspólne, czy prywatne. Czy prawo będzie tarczą, czy pałką. Czy obywatel będzie podmiotem, czy podejrzanym.
Niezależnie od tego, że krytykuję decyzje rządów Donalda Tuska, popieram lub nie popieram rozwiązania Lewicy, a PSL i Polskę 2050 oskarżam o polityczne kurestwo i kunktatorstwo — w obliczu ustrojowego, demokratycznego zamachu stanu sprawy przestają być partyjne. W obliczu sutenersko-kibolskiej głowy państwa i butwiejącego Kościoła katolickiego, który od dawna zamienił etykę na kontrakt polityczny, nie wolno udawać, że „to się samo ułoży”.
Wewnętrzny wróg nie przychodzi dziś w mundurze. Przychodzi w garniturze, z flagą w klapie, z krzyżem na piersi i gotową narracją o „obronie narodu”. Jest sponsorowany przez rosyjski aparat państwa, karmiony dezinformacją, chroniony przez chaos i cynizm. Jego bronią nie jest siła — jego bronią jest nasza obojętność. Nasze zmęczenie. Nasze „to mnie nie dotyczy”.
Polska musi obronić demokrację. Polska musi być w Unii Europejskiej i mieć w niej realny, decydujący głos. Ale to nie zależy wyłącznie od rządu Donalda Tuska — to zależy bezpośrednio od nas. Od obywateli. Od tego, czy dziś wejdziemy w spór, w rozmowę, w działanie. Czy odważymy się mówić, pisać, pytać i kontrolować. Czy będziemy obecni, czy tylko bierni.
Milczenie, obojętność i brak społecznego dyskursu prowadzą zawsze w to samo miejsce: do politycznej bezradności, do przejęcia państwa przez przestępców w białych kołnierzykach, do kradzieży naszych dóbr, praw i przyszłości. Nie dzieje się to nagle. Dzieje się małymi krokami, ustawą po ustawie, decyzją po decyzji — aż budzisz się w kraju, w którym wszystko jest „zgodne z prawem”, ale nic nie jest sprawiedliwe.
Dlatego czytelniku: nie jutro, nie „przed wyborami”, nie „jak będzie gorzej”. Już dziś musisz uczestniczyć w życiu politycznym i społecznym. Już dziś trzeba stanąć na wysokości obywatelskiego zadania. Bronić demokracji nie deklaracją, lecz obecnością. Bo jeśli tego nie zrobimy, znów będziemy pisać w pamiętnikach:
„Coraz bliżej każdego z nas jest otchłań, morda apokaliptycznej bestii, na której czole wypisane są słowa: śmierć, zniszczenie, zagłada i bóle agonii, wieczna niepewność; ciągły strach jest najokropniejszym uczuciem spośród wszystkich naszych, jakże ciężkich i tragicznych, doznań i cierpień.”
To nie jest metafora przyszłości. To jest ostrzeżenie teraźniejszości.
Mieczysław Kozłowski
Powtarzam to po raz setny-jak oddacie los Polski w łapy menela w dwóch lewych butach I kretów Putina z konfy I Brauna to przyszle pokolenia wam tego nie wybacza jak Kaczyński I ta banda wyprowadzi Polskę z Unii Europejskiej w łapy Putina!!
Ewa Wyborska
Boję się że ludzie tego nie rozumieją, czuję bezradność wobec tej głupoty

12 stycznia 2026
Byłem i jestem za Donaldem Tuskiem ·
OstatniNormalni
·
Tomasz Lis, tymi oto słowami, przepięknie „podkreślił” Nawrockiego…🤘
„Do Nawrockiego i do Polaków:
Panie kolego Dyzma!
Jak Tusk pracował dla ojczyzny – to Ty zanieczyszczałeś pieluchy!
Jak Tusk robił wielką politykę i walczył z kryzysami, w tym światowym – Ty napie*dalałeś się z półgłówkami po lasach!!!
Jak Tusk dbał o rodzinę, ciężko pracował, wychowywał i kształcił dzieci – to Ty chadzałeś „z doskoku” do panny z dzieckiem, a rodzinę założyłeś, kiedy sam spłodziłeś jej dzieciaka…
Jak robiłeś kilometry, wożąc panienki do Grand Hotelu – to Tusk budował Ci drogi…
Jak Tusk ściągał do Polski miliony euro – Ty wyciągałeś od nieporadnego życiowo człowieka oświadczenia i podpisy, żeby przejąć jego mieszkanie!
Jak pisałeś, kołku stadionowy, swój nędzny doktoracik o gangsterach – to Tusk rządził Europą!
A teraz, kiedy Tuska z uśmiechem i uznaniem poklepują po ramieniu przywódcy obcych państw – na Twój widok odwracają głowy, bo nawet na forum ONZ nie potrafisz się powstrzymać od pakowania do mordy białych woreczków… Jak zwykły menel!
Mały, chory człowiek, z wielkim ego i sku*wysyństwem w życiorysie😡
Panie Dyzma!
Tusk jest premierem i został nim po raz drugi!
A Twojego nazwiska nikt by nawet nie kojarzył, gdyby nie Kaczyński!
Taka jest między Wami różnica!
Kończąc, chciałam zapytać wyborców Nawrockiego…
Czy Wy, którzy robicie z Tuska demona – zastanowiliście się choć przez chwilę, dlaczego nikt nie nazywa go ćpunem, alfonsem, kibolem, naciągaczem? Dlaczego nie padł wobec jego osoby nawet cień podejrzeń, nie ukazał się nawet jeden spreparowany news, który pokazałby go w złym świetle jako człowieka, męża, ojca, dziadka, współpracownika, sąsiada? Dlaczego? Może dlatego, że wobec Donalda Tuska, nie ma i nigdy nie było choćby cienia podejrzeń o niemoralne postępowanie!
I nawet Kaczyński tego nie zmienił, chociaż bardzo się przez całe swoje życie starał!”
Zapraszamy do obserwacji OstatniNormalni❗
Wesprzyj nas❗ Link w komentarzu pod naszym postem ☕ Każda kawa to wsparcie w walce z PiS, Konfą i Braunem!
Styczeń 2026.
Dobry wieczór. Myślę dzisiaj o nominacjach profesorskich które podpisał rezydent pałacu prezydenckiego , a raczej o tej, które nie podpisał. Żeby było jasne, nie dziwi mnie to, co nie zwalnia od reakcji i dokumentowania tego, czym miałby być ustrój tego kraju, gdyby tak całą władzę wzięła formacja tego pana.
No wiec wzorem prezydenta Dudy, zasiadający póki co w tym samym fotelu Karol Nawrocki, nie podpisał nominacji profesorskiej dla profesora Bilewicza.
Czy można nie podpisać nominacji profesorskiej dla kogoś tytułowanego profesorem?
Dziwnie to brzmi, ale po prostu profesor Bilewicz jest profesorem nadzwyczajnym, co brzmi nadzwyczajnie, choć profesor zwyczajny to stopień wyżej i wymaga właśnie nominacji.
Profesor Michał Bilewicz, któremu już drugi z rzędu kandydat PiS nie dał nominacji jest:
polskim psychologiem społecznym, socjologiem, publicystą, doktorem habilitowanym nauk społecznych, profesorem nadzwyczajnym Uniwersytetu Warszawskiego. Kierownikiem Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW i wykładowcą na Wydziale Psychologii UW.
Krótko mówiąc człowiek o dużych dokonaniach. Problem w tym, że ( cytuję A. Dudę):
„To jest pan, który świadomie realizuje od samego początku poprzez swoją, w moim przekonaniu, wątpliwie naukową działalność, po prostu działalność antypolską, oczernia Polskę i Polaków.”
Na czym może polegać coś „ wątpliwie naukowego?” . Na nieznajomości faktów. Na niczym innym. Jeśli wszystkie prace, łącznie z doktorską opierają się na fałszywych danych, to uznanie takich prac przez licznych akademików byłoby grubą aferą. Nikt jednak faktów podanych w pracach Bilewicza nie podważył.
Wszystkie wątpliwości rozwiewa druga część wypowiedzi: po prostu działalność antypolską, oczernia Polskę i Polaków.”. Zatem „wątpliwa działalność naukowa to taka, która ujawnia cienie strony naszej historii. Kierunek na PRL.
Nasz obecny rezydent , też tej nominacji nie podpisał z całą pewnością z tych samych powodów. Wystarczy mi często powtarzana wypowiedź o tym, że polski uczeń ze szkoły powinien wyjść przede wszystkim Polakiem. „ No wiec dla tej formacji , Polak to ten, kto widzi źdźbło w cudzym oku, a belki w swoim nie widzi. To ten, kto nie chce wiedzieć więcej niż tyle, na ile mu się pozwala.
Profesor Bilewicz od lat drąży miedzy innymi korzenie i historię polskiego antysemityzmu, bada je od strony socjologicznej i historycznej , co wnioskuję z listy jego prac.
Rezydent pałacu, rozdając nominacje według swoich kryteriów , powiedział tak:
„Ja jako prezydent Polski głęboko wierzę, że wolność akademicka może rodzić się tylko w wolnej i niepodległej Polsce. Będę dbał o to jako prezydent Polski i to chciałem państwu zagwarantować, żebyście podlegali państwo tylko dyscyplinie wokół warsztatu naukowego, bo to jest obowiązujące dla wszystkich uniwersytetów i akademii, i dobrym obyczajom, aby nigdy świat naukowy i profesorowie, którzy otrzymują nominacje, nie ulegali modom światopoglądowym czy pewnej politycznej codzienności”
Po czym odmówił nominacji profesorowi Michałowi Bilewiczowi.
Już nawet śmiać się nie chce. To jest właśnie wolność według Nawrockiego. Taka właśnie byłaby „Polska nawrocka”. Żywcem wzięta od Gomułki i Gierka. Dalsze przykłady zostawię dla siebie.
Ja jednego tylko nie mogę pojąć. Dlaczego reszta te nominacje odebrała. Dlaczego przełknęli tę „ wolność akademicką” w posłusznym milczeniu. Można się spierać w akademickich środowiskach, można wytaczać kontrargumenty, także wobec profesora Bilewicza.
Jednak nie wykazanie solidarności z naukowcem w takiej sytuacji, świadczy o stanie kręgosłupa moralnego tego środowiska.
A na dobrą noc chyba znowu posłużę się śniegiem w styczniu. Cud klimatyczny! Do jutra!

styczeń 2026.
Karol Nawrocki napisał na X, że chciałby złapać i ukarać bandytę, który zabił polskiego żołnierza na granicy.
Brawo, tak, bandytę trzeba złapać i ukarać.
Zastanawia mnie jednak, dlaczego żąda zaprzestania ścigania bandytów PiS, milczy i nie domaga się rozliczenia odpowiedzialnych za śmierć tych setek tysięcy Polaków?
1. Barbara Blida, Andrzej Lepper, Sławomir Petelicki, Igor Stachowiak, Dawid Kostecki, Paweł Adamowicz, oficerowie ujawniający Pegasusa, aferę podkarpacką i inne afery PiS.
2. 1,5 tysiąca ofiar Zbigniewa Ziobry, który zatrzymał na kilka lat przeszczepy w Polsce.
3. 68 bezpośrednich zgonów ofiar ustawy represyjnej PiS.
4. Co najmniej kilku oficerów, ale i ich współpracowników zostało zabitych po ujawieniu nazwisk polskich agentów przez raport Macierewicza i Cenckiewicza.
5. 96 ofiar katastrofy smoleńskiej, bałaganu Kaczyńskich.
6. Ok. 243 000 nadmiarowych zgonów w pandemii.
7. 80-100 kobiet straciło życie w wyniku patologii ciąży i ratowania płodów, a nie kobiet.
8. Z 16 000 do ok. 40 000 rocznie wzrosła liczba Polaków w wyniku zatrutego powietrza.
9. Nieznana liczba ofiar zatruć w wyniku sprowadzania z całego świata przez PiS śmieci i toksyn do Polski, głównie przez mafię śmieciową Dworczyka.
10. 152 tymczasowo aresztowanych zmarło w więzieniach bez wyroków.
11. Około 150–160 osób zmarło w wyniku interwencji policji w domach, na ulicach, w komisariatach lub krótko po interwencji.
12. Ok. 4000 samobójstw z powodu masowych zwolnień z pracy bez powodów, by zatrudnić członków PiS i ich rodzin.
Dlaczego panie Nawrocki nie chce pan ich ścigać? Bo sam pan zaszczuwał Pawła Adamowicza i chroni Cenckiewicza?
Może hasło trzeba poprawić. Po pierwsze PiS-Polska, po pierwsze jeden żołnierz, chociaż bohater.
A swoją drogą, dlaczego Koalicja przyjmuje baty za winy PiS-u, który bezczelnie odwracają narrację i atakuje? Dlaczego nie podnosicie tych faktów? To wasz strach podjęcia walki o prawdę, lenistwo, czy świadome oddawanie pola PiS-draństwu?
Jak nie potraficie, to skorzystajcie chociaż z tych podpowiedzi.
Dodam tylko, że po czasach Stalina w Polsce w protestach ulicznych, na Wybrzeżu, w Ursusie, Radomiu, w całym stanie wojennym razem zginęło 150 – 200 głównie robotników. Jasne, że to były zbrodnie PRL. Jednak PiS ściga wszystkich, którzy się urodzili w tamtym czasie z pominięciem swoich członków i założycieli partii z PZPR. Jednak swoich zbrodni w ogóle nie widzi, chociaż ich skala jest nieporównywalna.
Więc szeroko rozpowszechniajcie tą informacje, jak PiS mordował Polaków w okresie swoich rządów okupacyjnych i reżimowych. Polacy wychowani na propagandzie sukcesu prawicy, nie zdają sobie sprawy ze skali ich bandyckich wybryków.
08-01-2026r –Joanna Szczepkowska
Dobry wieczór. Zebrało się PiS. Biedne, smutne PiS z coraz mniejszym i coraz smutniejszym Kaczyńskim przy mikrofonie. KO rośnie poparcie, a Nawrocki z drugiej strony wysysa z nich energię. Ponieważ nic mnie już nie zdziwi, więc nawet nie mam pomysłu , jak zdziwić się tym, że dramat gwałtu na policjantce starają się wykorzystać do swoich celów.
Wina Tuska, oczywiście. Już według nich nie ta konkretna kobieta, nie ta konkretna komenda, nie ten konkretny komisarz, a wszystkie Polki są zagrożone. Nikt nie pomógł, nic nie działa.
To, że pomoc natychmiast przyszła, że policjant został zatrzymany, osadzony, zawieszony, że ofiara natychmiast dostała pomoc i opiekę psychologiczną, na takie fakty są głusi. Wszystkie dowody na to, że państwo działa, są dla nich zagrożeniem. Wmawianie wyborcom, że państwo nie funkcjonuje, jest dla nich szansą na przetrwanie.
Ja jednak na tej konferencji prasowej usłyszałam coś, co chyba uszło uwadze obserwatorów. Kaczyński powiedział , że w 2027 roku muszą wrócić do władzy ci, którzy:
„już się sprawdzili, ale oczywiście musza w tym uczestniczyć ludzie także pokolenia młodszego, często znacznie młodszego i z całą pewnością w trakcie tego wszystkiego co pokażemy przed wyborami , państwo się przekonają, że tak właśnie będzie. „
Bardzo to skomplikowane, więc przetłumaczę: chodzi o młodzież. Myślę, że to był jeden z wątków tego spotkania. Toną, więc powiedzieli sobie pewnie, że muszą się zasilić młodzieżą. Jakimi sposobami? Co będą obiecywać? Ilu się na to nabierze, a ilu uzna, że jednak obciach zbyt duży? Jeszcze wiele spraw do omówienia, ale już późno.
A na to wszystko pada śnieg. Styczniowy śnieg, jakiego nie było od lat. Już się zdawało, że go nie będzie, a jednak…Może to cichy powrót do normy? Zawsze się staram skończyć dobrą myślą, więc teraz też tak kończę, na biało i na puchato. Dobrej nocy. Do jutra!

08-01-2026 – Adam Mazguła
Gardzę dziennikarstwem, które zeszło na presstytucję propagandową i to we wszystkich stacjach i mediach.
Wczoraj zamarłem, kiedy w TVN zobaczyłem Michała Dworczyka, który bredził o swojej wielkości, jako wzorca osobowego przestępczej prawicy.
Przypomnę, że Michał Dworczyk to ten wiceminister Obrony Narodowej, który razem z oficjalnym kremlowskim agentem Antonim Macierewiczem zdewastował Wojsko Polskie z parasolkami w tle. Ten sam, który został głównym organizatorem mafii sprowadzającej śmieci i szkodliwe substancje z całego świata do Polski. Potem z Morawieckim robił przewały na rezerwach strategicznych, 12-krotnie oszukał Polaków w oświadczeniu majątkowym i w końcu ujawniał tajemnice państwowe na prywatnym koncie obsługiwanym przez agentów Moskwy.
Ten antypolski harcerz dzisiaj, zamiast siedzieć w miejscu odosobnienia, jest europosłem zbrodniczego PiS w UE.
Kto by śmiał go pytać o te sprawy? On jest gwiazdą mądrości przyszłej TVN, którą to stację Dworczyk chciał zamykać wtedy, gdy ja organizowałem protesty w jej obronie. Teraz, pytając o jego draństwo, można się narazić Republice, czyli stacji propagandy rosyjskiej w Polsce, gdzie „prawdziwi Polacy” z Kancelarii Prezydenta udzielają podstawowych i antyrządowych wywiadów.
Co z wami, dziennikarze, jest nie tak? O co wam chodzi? O promocję antypolskości i bandytyzmu politycznego?
Przecież jeśli zderzy się wątpliwa moralność z prawdą, to zawsze ważniejsza jest prawda.
Dalej nie słychać o uporządkowaniu prawa wyborczego, kodeksów wyborczych, pełnomocników wyborczych i nadzoru nad wyborami. Za rok zmierzymy się z kolejną serią wyborczą, a my dalej jesteśmy otwarci na fałszowanie wyborów. Czy ktoś o tym myśli? Czy już każde wybory będą w Polsce wygrywał Putin i jego propaganda albo Trump?
Naprawdę tego nie widzicie? Dlaczego o to nie pytacie polityków wszystkich opcji?
Nie będę się rozpisywał, chociaż takich tematów jest mnóstwo. Czas, aby ta nieodpowiedzialna presstytucja polityczna zaczęła pracować dla opinii publicznej, a nie dla putinady.
Adam Mazguła
#TarczaWolnośćiSłowa #BronimyKonstytucji #PrawdąPoOczach #WolnośćSłowa #Odpowiedzialność
28-12-2025. Andrzej Długosz
Wydawało, że wygrana Nawrockiego otworzy Kaczyńskiemu drogę do powrotu do władzy, ale w PiS zaczęła się wojna na całego. Atakują tzw. Maślarze – Czarnek, Jaki, Sasin i Bocheński (to od niego jest nazwa, bo dureń protestował przeciwko niemieckiemu masłu podanemu w trakcie lotu z Monachium do Warszawy, uznając to za przykład zniemczenia, a była to tylko kwestia cateringu od lokalnego, niemieckiego dostawcy). Broni się Morawiecki z grupą swoich harcerzy, choć nie wszyscy jego ludzie byli w ZHR. Za to kradli jak wszyscy z PiS (polecam książkę Chłopcy z ferajny opisującej “sukcesy” złodziejskie ekipy Morawieckiego).
Maślarze atakują dokonania swojego rządu, w którym i Czarnek i Sasin byli ministrami. Atakują m.in. Zielony Ład oraz umowę handlową z Ameryką Południową (Mercosur) – oba projekty ruszyły z błogosławieństwem i Kaczafiego i rządu PiS. Sam Kaczafi opowiadał w filmiku, że Zielony Ład to tak naprawdę polityka rolna PiS. Wsi się Zielony Ład nie podoba, choć kasę z UE chętnie przytulą, by potem na traktorze Lamborghini umieszczać transparenty o Polexicie. Ot, lokalna perspektywa. Kaczafi nie raz zmieniał zdanie, jest autorem słów – nikt nas nie przekona, że białe jest białe, a czarne, czarne.
W ostatni piątek komitet polityczny PiS miał rozjechać Morawieckiego. A ten olał rozkaz i pojechał z Szydło na Podkarpacie. Ciekawy ruch i ostentacyjny pokaz niesubordynacji, niebywałej wcześnie. Prawie całe kierownictwo partii było przeciw byłemu Premierowi. Piotr Gliński i Ryszard Terlecki bronili, jak ostatni Mohikanie bronili Matousza. Czy skutecznie? Mało prawdopodobne.
Wojna wewnętrzna toczy się o profil programowy PiS. Podgryzane przez dwie Konfederację musi walczyć o wyborców. Maślarze proponują marsz w radykalnie prawą stronę. Matousz tego nie chce. A Kaczafi nie wie co zrobić. Bo czy tak, czy inaczej pęknięcia nie uda się skleić. A do wyborów jeszcze dwa lata.
Aż się wierzyć nie chce ,że Ci ludzie są tak ograniczeni i nie zdają sobie sprawy jakimi poważnymi konsekwencjami grozi Polexit. Przede wszystkim — utratą funduszy z UE a w tym brak dotacji do rolnictwa ,–osłabieniem handlu przez utratę do jednolitego Rynku Europejskiego ,spadek inwestycji,gorsza pozycja na rynku,utrata atrakcyjności inwestowania,swobód i przywilejów brak swobodnego przepływu osób,pracy,nauki i usług co wiąże się z kryzysem gospodarczym,społecznym i politycznym (wzrost autokracji i podziałów),brak poczucia bezpieczeństwa i silnego sojuszu który zapewnia poziom stabilności. Oddalenie od Zachodu i wzmocninie wpływów Kremla.Czy to tak trudno zrozumieć coś co wydaje się oczywiste i proste a jednak nie do pojęcia dla 25% patoprawicy.Jednym słowem katastrofalny cywilizacyjny upadek ekonomiczny i geopolityczny groził by Polsce .Taki stan może podobać się tylko zdrajcom ojczyzny. Aby uniknąć tej katastrofy może nam tylko pomóc Koalicja Obywatelska pod przywództwem naszego premiera Donalda Tuska ! ! !. i uratujmy wspólnie kraj przed wyjściem z UE.
27-12-2025r – KZ Bielejew Sky
SOBOTA PO ŚWIĘTACH, CZYLI TELEFON DO WASZYNGTONU I CISZA PO KACZYŃSKIM
Sobota po świętach ma w sobie coś z poranka po hucznej imprezie, na której wszyscy mówili za dużo, pili nie to, co trzeba, a teraz udają, że dokładnie pamiętają, co się wydarzyło. Kawa jest mocniejsza, światło ostrzejsze, a rzeczywistość – niestety – wróciła. Polityka też. Bez kolęd, bez opłatka, za to z telefonami do Waszyngtonu, przeciekami z Kremla i nerwowym przestawianiem figur na krajowej szachownicy.
Zacznijmy więc od rozmowy, która miała być „ciepła i serdeczna”. Karol Nawrocki zadzwonił do Donalda Trumpa. Oficjalnie: życzenia świąteczne, bezpieczeństwo, Ukraina, G20, energetyka, współpraca gospodarcza. Dyplomatyczny zestaw obowiązkowy, taki polityczny barszcz z uszkami – wszystko w nim jest, ale smak zależy od tego, kto gotuje. W komunikacie Kancelarii Prezydenta nie ma ani jednego zdania, które cokolwiek wyjaśnia, ale jest za to atmosfera. Ciepła. Serdeczna. Jakby ktoś chciał nas uspokoić, że jakiś dorosły z Ameryki nadal odbiera telefon.
Tyle że w tej rozmowie najważniejsze nie było to, co padło, ale kto dzwonił i po co. Karol Nawrocki bardzo konsekwentnie buduje swój wizerunek jedynego prawdziwego łącznika polskiej prawicy ze światem. Jarosław Kaczyński w tej układance jest już tylko cichym cieniem, wspomnieniem dawnej hegemonii. Jeszcze niedawno to prezes PiS rozdawał karty, dziś karty rozdaje Pałac Prezydencki, a Nowogrodzka patrzy na to z rosnącym poczuciem nieprzydatności.
Nie jest przypadkiem, że to właśnie Nawrocki rozmawia z Trumpem o Ukrainie. Gość, który w kraju zasłynął z rekordowej liczby wet i obsesyjnej wojny z rządem, na arenie międzynarodowej próbuje grać rolę odpowiedzialnego strażnika bezpieczeństwa regionu. Problem polega na tym, że Donald Trump nie jest partnerem do rozmów o odpowiedzialności. To polityk, który nawet w sprawie wojny potrafi ustawić siebie w roli jedynego reżysera świata, oświadczając bez cienia wstydu, że „nie ma nic, dopóki ja tego nie zatwierdzę”. Kabotyn w roli demiurga, rozdający zgody jak łaski, jakby pokój był odcinkiem jego reality show, a Ukraina planem zdjęciowym na Florydzie. To polityk, który negocjacje traktuje jak reality show, a wojnę jak element kampanijnego tła. Dziś rozmawia o pokoju, jutro grozi, pojutrze zmienia zdanie – wszystko w zależności od nastroju i słupków.
W tym samym czasie Władimir Putin wysyła w świat sygnały, które brzmią jak knowania dojrzałego stratega, a w istocie są komunikatem mafijnego bossa. Owszem, mówi o „wymianie terytoriów”, ale pod jednym warunkiem: Donbas ma być jego. Cały. Bez dyskusji. To nie jest propozycja pokojowa, to jest ultimatum opakowane w dyplomatyczną bibułkę. A pomysł wspólnego zarządzania Zaporoską Elektrownią Atomową przez USA i Rosję – bez Ukrainy – brzmi jak sen imperium, które wciąż nie pogodziło się z tym, że świat nie jest już podzielony na strefy wpływów według map z XX wieku.
W tej układance Polska jest ważna, ale nie tak ważna, jak chciałaby w to wierzyć prawica. Telefon z Waszyngtonu nie czyni z Nawrockiego męża stanu, tak jak brak telefonu nie czyni z Tuska politycznego statysty. Różnica polega na czym innym: rząd próbuje zarządzać rzeczywistością, Nawrocki – destabilizować ją na użytek własnej pozycji. To strategia krótkodystansowa, ale skuteczna w kraju, który lubi polityczne awantury bardziej niż nudną sprawczość.
A po prawej stronie sceny politycznej trwa proces, który jeszcze rok temu wydawał się herezją. Jarosław Kaczyński znika. Nie w sensie biologicznym – choć politycznie to coraz bliżej – lecz symbolicznym. Przestał być punktem odniesienia. Nawrocki przejmuje elektorat siły, Mentzen elektorat gniewu, Braun elektorat strachu przed wojną. Każdy bierze, co chce, a PiS zostaje z logo, strukturami i rosnącą frustracją.
Tymczasem koalicja rządząca, choć poturbowana po wyborach prezydenckich, wciąż trzyma ster. PSL kręci się jak zawsze, gotowe skręcić tam, gdzie wiatr zawieje najmocniej. Lewica – ku zdumieniu wszystkich – jest lojalna, bo Czarzasty doskonale wie, że w chaosie najłatwiej przeżyć, stojąc nieruchomo. Polska 2050 osuwa się w wewnętrzne konflikty, a Hołownia kończy rok jako polityk, który zniszczył cudzą kampanię, a potem własną partię.
I tak docieramy do soboty po świętach. Z jednej strony świat, w którym Putin chce Donbasu, Trump chce wszystkiego naraz, a wojna w Ukrainie wciąż nie zna słowa „pauza”. Z drugiej – Polska, która mimo politycznych awantur jest stabilniejsza, niż wynikałoby to z codziennych krzyków. Między tymi dwoma rzeczywistościami ktoś musi zachować rozsądek.
Telefon do Waszyngtonu może być symbolem. Albo odpowiedzialności, albo próżności. Wszystko zależy od tego, co zrobi się po odłożeniu słuchawki. A z tym – jak pokazuje ta sobota – polska polityka wciąż ma największy problem.
Teresa Dudeka
Bardzo wywarzona analiza polskiego bigosu politycznego, którego smakiem na szczęście zarządza zrównoważony i doświadczony polityk światowej klasy a nie nacystyczny gladiator
(20-12-2025)
Panie Nawrocki. I wy, którzy mu klaszczecie.
Tu nie ma żadnej symetrii. Tu nie ma dwóch równych historii. Jest ciężar państwa i jest pustka udająca znaczenie. Jest dorobek i jest napinka. Jest polityk i jest figurant.
Donald Tusk nie został premierem, bo ktoś go wypchnął na scenę. Został nim, bo potrafi rządzić. Bo przeszedł kryzysy, które łamały słabszych. Bo potrafił rozmawiać z tymi, od których zależały losy Polski. Bo dowoził efekty. Pieniądze. Bezpieczeństwo. Pozycję. I robił to bez darcia się na wszystkich dookoła.
Pan Nawrocki to odwrotność. Więcej w Panu złości niż kompetencji. Więcej agresji niż myślenia. Biografia zrobiona z chaosu i skrótów. Zawsze blisko awantury, zawsze daleko od odpowiedzialności. I jeszcze ta potrzeba udowadniania światu, że się nadaje. Problem w tym, że to widać.
Gdy Tusk budował relacje i siłę państwa, Pan kręcił się po marginesach. Gdy Tusk pracował na zaufanie, Pan pracował na złą sławę. Gdy Tusk był partnerem dla świata, Pan był kłopotem dla własnego obozu. To są fakty, nie opinie.
Nie robi się polityki pięścią ani wrzaskiem. Nie robi się jej też kombinowaniem i grą na cudzej krzywdzie. Państwo to nie stadion. To nie ustawka. To nie pokaz ego. Państwo wymaga powagi, której Pan zwyczajnie nie ma.
Dlatego na Tuska patrzą z szacunkiem. Dlatego słuchają, gdy mówi. Dlatego nie trzeba go pilnować, czy znów nie zrobi z siebie kompromitacji. Autorytet bierze się z biografii, która się broni. Pana biografia się nie broni. Ona się sypie przy pierwszym świetle.
A teraz do wyborców Nawrockiego. Przestańcie się oszukiwać. Skoro Tusk jest takim potworem, jak wam wmawiają, to gdzie są dowody. Gdzie są afery obyczajowe. Gdzie są nałogi. Gdzie są wyłudzenia, przemoc, moralne bagno. Gdzie jest choć jeden twardy fakt.
Nie ma. Przez dekady. Mimo obsesji Kaczyńskiego. Mimo setek prób. Mimo propagandy. Nic. Bo jeśli ktoś przez całe życie publiczne nie daje się złapać na brud, to znaczy że go nie ma.
I to właśnie najbardziej boli. Bo z Tuska nie da się zrobić bandyty. Trzeba więc krzyczeć głośniej, kłamać grubiej, szczekać częściej. Tylko że to nie działa poza własną bańką.
Polityka to sprawdzian charakteru i kompetencji. Polityka to nie ring. To odpowiedzialność. Jedni ją dźwigają. Inni się na niej potykają. I cała tajemnica tej różnicy właśnie na tym polega. Tusk go zdał. Nawrocki nawet do niego nie podszedł.
Piotrek K.
No to się ćpun i gangus doczekał! Fakt, że aż się prosił. Joanna Szczepkowska nie mogła sutenerowi z pałacu nie odpowiedzieć.
Dobry wieczór. Pytają mnie , czy odniosę się do mowy Nawrockiego przy demontażu okrągłego stołu. Jak się okazuje, postanowił zapożyczyć moje słowa o 4 tym czerwca i nazwał to „ parafrazą”.
Przyznam, że mowy nie wysłuchałam do końca i umknął mi ten fragment – dostałam na priv i jako film i jako tekst , wiec się odnoszę, choć widok i głos „Ojca Chrzestnego” naszych kiboli mnie już męczy , wolę nie słuchać i nie widzieć.
Przestałam słuchać mowy przy demontażu mebla , kiedy któryś raz padła fraza o „tych którzy mordowali”, w kontekście uczestników Okrągłego Stołu.
Licząc na niski poziom intelektu swoich wyborców , ten gość podsuwa im proste skojarzenia, winduje emocje i usprawiedliwia ataki. I myśli, że głęboko zakamuflował.
Używa słowa „ mordowanie” wierząc, że odbiorcom pomyli się Kuroń z Kiszczakiem , Kiszczak z Tuskiem, Tusk z Putinem , a wszystko zlepi skojarzenie ze słowem „ mordujący”.
Gdyby nie Okrągły Stół , dzisiaj , człowieku bez honoru, nie mógłbyś go rozmontowywać i nikt by o tobie nie wiedział. Dlaczego to robisz? Żeby przemeblowaniem przykryć Szczyt Europejski, na którym istotnym autorytetem jest Donald Tusk i orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE o tym, że polski Trybunał Konstytucyjny nie jest niezawisły a tym samym nie może być respektowany .
Posłuchaj rezydencie prezydenckiego pałacu: przy okrągłym stole byli ludzie , którzy siedzieli latami w więzieniu za wolną Polskę. Latami. Jacek Kuroń, Adam Michnik, Zbigniew Bujak, Władysław Frasyniuk, czy internowany Lech Wałęsa. Kiedy weszli na obrady razem z ich oprawcami jak Kiszczak czy Jaruzelski, mieliśmy poczucie , że śnimy.
Jednak to oni, bohaterowie waliki o wolność od komuny, zmusili swoich oprawców do rozmów. Gruba kreska Mazowieckiego była trudna do przyjęcia, ale on rozumiał to po chrześcijańsku. Musieliśmy się dźwignąć i dołączyć do reszty świata.
Bohaterowie siedzieli za ojczyznę, potem przy okrągłym stole, ty siedziałeś przy stole z tymi, którzy wyszli z odsiadki za rozboje i sutenerstwo.
Dobrze , że stół wyjechał , bo to był niezasłużony zaszczyt dla ciebie, że stał tam, gdzie prawdopodobnie bezprawnie urzędujesz.
Zawadza ci stół? Nie chcesz pałacu „infekować przaśnością systemu komunistycznego?” – świetnie. To nie wyprowadzaj mebla, tylko podpisz ustawy, które przywrócą trójpodział władzy i system demokratyczny.
Dalej:
„Dziś Polskę suwerenną stać na coś więcej, niż idealizowanie okrągłego stołu. „
Tak. Stać. Polska kwitnie odkąd jest w Unii Europejskiej, wielu przedsiębiorczych Polaków się do tego przyczyniło. Moje pokolenie szybko zapomniało o okrągłym stole , Donald Tusk tym bardziej. Zrobił wszystko, żebyś mógł nazwać Polskę suwerenną. To ciebie ten stół uwiera , a nie człowieka, którego chcesz za wszelką cenę usunąć z gry, bo jest po prostu lepszy.
Teraz zrobię rozbiór logiczny fragmentu, który mi przysłano ( cytuję):
„Na koniec chciałbym zacytować, a raczej strawestować pewne słowa z roku 1989 wprawdzie przedwcześnie , ale jedna z aktorek teatralnych i filmowych w roku 89 z entuzjazmem , z dumą powiedziała w programie telewizyjnym , skończył się, dziś drodzy państwo, skończył się w Polsce komunizm.”
Człowieku! Jak cytujesz proste zdanie , to się wysil i zacytuj dziewięć słów tak, jak potrafi to zrobić uczeń z podstawówki. Jeśli uważasz się za prezydenta, to nie podsuwaj fałszywek obywatelom.
Zdanie autentyczne brzmiało:
„Proszę państwa, 4 go czerwca skończył się w Polsce komunizm” i umysł na przeciętnym poziomie potrafi to zapamiętać.
Gdyby „ jedna z aktorek” powiedziała:
„skończył się, dziś drodzy państwo skończył się w Polsce komunizm.”…
to by nie było przedwczesne, tylko spóźnione, bo „ jedna z aktorek :powiedziała to kilka miesięcy po 4 czerwca . Nie mogła powiedzieć „ dziś”, bo 4 go czerwca nie znany był jeszcze dokładny wynik wyborów. Podstawowa wiedza o wyborach by się przydała.
Dalej:
„Te słowa były wypowiedziane przedwcześnie, bowiem jak wiemy komunistyczni bohaterowie , komunistyczne elity po roku 89 , funkcjonariusze służby bezpieczeństwa, odgrywali ważną rolę.”
Były prezesie IPN u! Po roku 89 Polacy dokonywali wolnych wyborów. Aleksander Kwaśniewski był u władzy, bo wybrał go NARÓD. Leszek Miller był premierem , bo NARÓD go oznaczył na listach wyborczych. Najwstrętniejsza gazeta „ Nie” Urbana , mogła się utrzymać, bo NARÓD ją kupował i czytał .
NARÓD, który jest zdaje się twoim ulubionym pojęciem wspólnoty. To NARÓD decydował o tym , że byli działacze komunistyczni trwali u władzy. Większa część narodu w każdym razie. O służbach bezpieczeństwa nawet nie wspominaj. Nie nominowanie naszych , współczesnych funkcjonariuszy, jest twojej strony grą na osłabienie ojczyzny.
Dalej ( cytuję) :
„Ja, trawestując słowa tej aktorki z roku 89 go, chciałbym z dumą powiedzieć i mam nadzieję, ze nie przedwcześnie
Drodzy państwo, dziś szanowni państwo, skończył się w Polsce post komunizm. Niech żyje wolna Polska,. Dziękuję.”
Naprawdę? Poważnie? Ach, jak się cieszę! Warto było ten stół rozmontować!
Proszę państwa! Od dziś gruba kreska! Od dziś każdy, kto krzyknie w sejmie” precz z komuną” przeciwstawi się Nawrockiemu! Każdy, z „ prawdziwych Polaków”, kto wzniesie taki okrzyk, okaże sprzeciw rezydentowi pałacu, a tym samym przejdzie na naszą stronę! Powiedział przecież, że koniec! Niech żyje wolna Polska!
I poszłabym dalej na fali tego entuzjazmu. Radziłabym rezydentowi Nawrockiemu kazać wynieść też fotel prezydencki razem z samym sobą. Pomożemy.
Roman Giertych


:
List do pana Karola Nawrockiego.
Przeczytałem Pański wywiad, w którym lekceważąco wyraził się Pan o roli korespondenta wojennego w Afganistanie, którą pełnił w czasie wojny z ZSRR, po stronie wolnych Afgańczyków, obecny wicepremier Radosław Sikorski, a jednocześnie uznał Pan, że bardziej rycerska niż jego, jest Pana walka na pięści podczas ustawek kibiców.
Dziwnym zbiegiem okoliczności i dziwnym kaprysem prezesa PiS, pełni Pan funkcję Prezydenta RP, mimo że nie wiemy jaki był ostateczny wynik wyborów i mimo braku stwierdzenia ważności wyborów przez SN. Czy mógłby więc Pan w czasie pełnienia tej funkcji zachowywać się chociaż odrobinę z godnością i powagą? Funkcja, którą Pan pełni, nie jest kompatybilna z ustawkami, bijatykami, oszustwami staruszków, przywożeniem prostytutek Niemcom, zażywaniem środków pobudzających. Nie wolno Panu teraz takich działań chwalić! Pełni Pan funkcję, która polega na reprezentowaniu, w niektórych zatwierdzonych przez rząd sytuacjach, wielkiego Narodu, który wydał przez wieki wielu uczonych, mężów stanu, świętych, którzy byli inspiracją dla całego świata. Weź się Pan ogarnij i przestań zachowywać jak rozkapryszone dziecko. Nikt Panu nie dał prawa do uważania, że funkcja na która Panu przypadła daje Panu prawo do rządzenia krajem. Natomiast pełniąc tę funkcję postaraj się Pan chociaż przypominać Prezydenta! Prezydent RP nie chwali bójek bo to ciężkie przestępstwo. Powołujesz się Pan często na wiarę katolicką. Informuję Pana, że Katechizm Kościoła Katolickiego w punktach 2268-2275 potępia grzechy przeciwko życiu w tym narażanie życia innych i pobicia. Publicznie pochwala Pan przestępstwo (co samo w sobie jest przestępstwem z art. 255 par. 3 kk) i de facto zachęca Pan młodych ludzi do takich „rycerskich” postaw. Weź się Pan zastanów nad odpowiedzialnością moralną, jeśli ktoś w wyniku Pana zachęty weźmie udział w takiej „ustawce” i zginie. Przecież będziesz Pan pośrednio odpowiedzialny za taką śmierć.
Skoro już Pan pełnisz tę funkcję i skoro tyłku ludzi na Pana głosowało, to zachowuj się Pan jak I obywatel RP, a nie I kibol RP.
I na koniec. Prezes Rady Ministrów prowadzi obecnie ważne rozmowy dyplomatyczne, które mogą przesądzić na wiele dekad pozycję naszego kraju w Europie i na świecie. Mówiąc delikatnie weź Pan skorzystaj z okazji do milczenia, pójdź sobie na siłownię lub zwiększ liczbę branych snusów i przestań przeszkadzać! Podważanie przez Pana pozycji Polski jest zwykłym psuciem bez żadnego sensu. Skoro masz Pan dobre relacje z Donaldem Trumpem to ujmij się za polskimi więźniami na Białorusi, którzy mimo porozumienia USA z Białorusią nadal siedzą w łagrach. Zrób Pan coś pozytywnego, bo chyba to, że nasza gospodarka osiągnęła 20 pozycję na świecie i przynależymy do G20 nie przypisujesz Pan sobie. Od lat przecież żyjesz Pan na koszt podatnika i żadnej działalności (przynajmniej tej legalnie opodatkowanej) Pan nie prowadziłeś, stąd Pańska w tym zasługa żadna.
Generalnie panie Nawrocki zrób Pan coś pożytecznego, a przynajmniej przestań przeszkadzać jak inni robią.
Z należnymi wyrazami szacunku,
Jak minister Ziobro prześladował sędziego Waldemara Żurka.
Ziobro, samozwańczy strażnik sprawiedliwości, który pod płaszczykiem reform niszczył polskie sądownictwo, wziął na celownik sędziego Waldemara Żurka, człowieka, który odważył się głośno krytykować jego autorytarne zapędy. To nie była walka na argumenty, ale brutalna kampania prześladowań, wykorzystująca prokuraturę, sądy i media do zdyskredytowania uczciwego sędziego. Ziobro, jako minister sprawiedliwości i prokurator generalny, zamienił system prawny w narzędzie osobistej vendetty, dręcząc Żurka latami dyscyplinarkami, śledztwami i manipulacjami sądowymi. To haniebny przykład, jak władza PiS deptała niezależność sędziów, a Ziobro był w tym mistrzem hipokryzji.
Wszystko zaczęło się w 2017 roku, kiedy Żurek, jako rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa, stał się symbolem oporu przeciwko „reformom” Ziobry, które w rzeczywistości były próbą upolitycznienia sądów. Była żona Żurka, prawnik, złożyła donos do prawicowej „Gazety Polskiej” i do Patryka Jakiego, ówczesnego wiceministra sprawiedliwości, oskarżając sędziego o rzekome zaniedbania rodzinne. To był początek lawiny: Żurek musiał walczyć w sądach o ochronę dóbr osobistych, wygrał sprawę, a była żona musiała publicznie przeprosić. Ale Ziobro nie odpuścił, w 2020 i 2021 roku złożył skargi nadzwyczajne na korzystne dla Żurka wyroki w sporach finansowych z byłą żoną, dotyczące rozliczeń kredytów i domu.
Te skargi, podpisane przez zastępcę Ziobry, Roberta Hernanda, trafiły do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, tworu PiS, obsadzonego neo-sędziami. W 2021 roku izba uchyliła wyrok Sądu Okręgowego w Bielsku-Białej, nakazujący byłej żonie zapłatę ponad 60 tysięcy złotych Żurkowi, twierdząc, że sędzia powinien był płacić alimenty od początku.
To nie była sprawiedliwość, to zemsta. Ziobro wykorzystał prywatny konflikt, by uderzyć w krytyka swoich reform.
Ale to tylko wierzchołek góry lodowej. W 2018 roku Ziobro poprzez swoją nominatkę, prezes Sądu Okręgowego w Krakowie Dagmarę Pawełczyk-Woicką, przymusowo przeniósł Żurka z wydziału cywilnego apelacyjnego do wydziału pierwszej instancji. To degradacja, która zakłóciła jego specjalizację i obciążyła backlogiem spraw. Europejski Trybunał Sprawiedliwości w 2021 roku orzekł, że takie przeniesienia bez zgody sędziego naruszają prawo UE, podważając niezależność sądów, ale Ziobro ignorował to, kontynuując presję. Żurek odmówił podjęcia pracy w nowym wydziale, co stało się pretekstem do kolejnych ataków.
Prześladowania osiągnęły apogeum w formie dyscyplinarnych nagonki. Za czasów Ziobry, Żurek miał aż 23 postępowania dyscyplinarne! Rzecznicy dyscyplinarni Ziobry, tacy jak Piotr Schab, Przemysław Radzik i Michał Lasota, fabrykowali zarzuty za wszystko: od rzekomego podania fałszywych dat wydania orzeczeń, przez „grożenie” wiceprezesowi sądu, po publiczne wypowiedzi krytykujące reformy.
W 2022 roku zarzucono mu nawet 64 przewinienia, co później okazało się bezpodstawne, w 2025 roku ci sami rzecznicy stanęli przed zarzutami dyscyplinarnymi za fałszywe oskarżenia. Ziobro używał tych postępowań jak bata, by złamać Żurka psychicznie i zawodowo.
Do tego dochodzą śledztwa prokuratorskie, prowadzone przez podległy Ziobrze Departament Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej.
Jedno dotyczyło wypadku w pracy, Żurek zranił się w toalecie sądowej, ale władze sądu odmówiły uznania za wypadek przy pracy, a prokuratura sprawdzała, czy nie próbował wyłudzić odszkodowania.
Drugie, o kłótnię z dyrektorem sądu Piotrem Słabym w sprawie plakatów wspierających innego prześladowanego sędziego. Ziobro trałował CBA, by szukać haków, niszczył reputację w rządowych mediach, a nawet groził ciężarnej żonie Żurka. To systemowa represja wobec niezależnych sędziów, którzy stali na straży demokracji.
Zbigniew Ziobro, ten rzekomy bojownik o sprawiedliwość, w rzeczywistości zbudował machinę terroru sądowego, by uciszyć głosy sprzeciwu. Żurek przetrwał hejt internetowy, telefoniczny, mobbing w pracy i przeciążenie setkami spraw.
To skandal, że taki człowiek jak Ziobro mógł przez lata deptać prawo w imię władzy.
Czas na rozliczenia.
Ziobro powinien odpowiedzieć przed Trybunałem Stanu za te zbrodnie przeciwko wymiarowi sprawiedliwości.
Waldemar Żurek stał się symbolem oporu, a Ziobro, symbolem autorytarnego nadużycia. Polska zasługuje na sprawiedliwość, nie na vendetty polityków!
Po prawej stronie polskiej sceny politycznej orgia radości. “Aż” 25% Polek i Polaków chce sobie strzelić w stopę i wystąpić z UE. “Tylko” 69% chce w niej pozostać. Owe aż i tylko świadomie daje w cudzysłowiu, bo to chamska manipulacja, widoczna na wielu profilach onuc. Tak, powinniśmy się zacząć martwić, że w kilka lat poziom poparcia dla członkostwa w UE spadła z 90 do 69%. PiS i Konfa maja “sukces”. Mimo działań onuc, poważna przewaga zwolenników. Drogi Rządzie, mimo to do roboty! Pokazywać, przekonywać, argumentować.
Tymczasem za oceanem, prawicowi troglodyci idą w podobnym kierunku, choć ich knucie uderzyć ma w NATO. Członek Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych z Partii Republikańskiej Thomas Massie z Kentucky (ten z bronią) złożył w izbie projekt ustawy o wystąpieniu USA z NATO – Not A Trusted Organization (NATO) Act/ Ustawa o organizacjach niebędących organizacjami zaufania publicznego (NATO). W komunikacie podkreślono, że Sojusz Północnoatlantycki jest reliktem zimnej wojny; powstał dla przeciwdziałania agresji ZSRR, który nie istnieje od ponad 30 lat. – Nasza konstytucja nie zezwalała na stały udział w konfliktach zewnętrznych, jak ostrzegali nas Ojcowie Założyciele. Ameryka nie powinna być obrońcą świata, zwłaszcza gdy bogate kraje odmawiają finansowania własnej obrony – twierdzi Massie.
Partyjny kolega Massiego, senator z Utah Mike Lee, wniósł analogiczny projekt ustawy do Senatu – przekazało biuro Massiego. – NATO spełniło swoją rolę – zagrożenia, które istniały w momencie jego powstania, nie mają już znaczenia 76 lat później. Gdyby tak było, Europa płaciłaby swoją część, zamiast zmuszać amerykańskich podatników do pokrywania rachunków przez dziesięciolecia. Moja ustawa postawi Amerykę na pierwszym miejscu, wycofując nas z niekorzystnej umowy, jaką stało się NATO – powiedział. Proponowana ustawa m.in. Zakazuje wykorzystywania funduszy amerykańskich do bezpośredniego lub pośredniego finansowania wspólnych budżetów NATO.
Jeśli taka ustawa zostałaby przyjęta, prezydent USA musiałby powiadomić Sojusz Północnoatlantycki o wycofaniu kraju z bloku w ciągu 30 dni. Ustawa uniemożliwiłaby również wykorzystywanie środków podatników USA na potrzeby NATO, w tym zarówno na budżet cywilny, jak i wojskowy, a także na specjalne programy dodatkowe.
Świadomy tej niechęci Kongres zatwierdził za rządów Joe Bidena ustawę, która zabrania prezydentowi USA wycofania kraju z NATO (współautorem owej inicjatywy był obecny sekretarz stanu Marco Rubio). Jednak zdaniem analityków Trump mógłby próbować obejść ten zakaz, wykorzystując uprawnienia prezydenta w dziedzinie polityki zagranicznej. Nowa strategia bezpieczeństwa narodowego USA, opublikowana w ubiegłym tygodniu, mówi o konieczności zapobiegania postrzeganiu NATO jako stale rozszerzającego się sojuszu.
Ciekawe co z tym zrobi snusek-gangusek, jego gang przygłupów z niejakim Przydaczem na czele oraz Bielan z Tarczyńskim-jenotem, wszyscy podobno mocno zakumplowani z Republikanami?
Kiedy zaczniemy zwalczać ruską agenturę w Polsce na poważnie?
Na zdjęciach ruscy przedstawiciele w organach władzy USA. Oraz polscy użyteczni głupcy.
Kompromitacja Polski domaga się hołdów za błazenadę.
Słuchaj naćpany antypolski kibolu kancelarii szybujących bezmózgowców ruskiej agentury.
Żyjesz ze szczucia i donoszenia na Polskę i jej demokratyczną władzę, głównie do USA. Dlatego nikt poważny nie chce znać takiego agresora we własnym domu. Nikt nie chce się spotykać z historią polskiego półświatka. Więc wyjesz, by prezydent Ukrainy, której jesteś wrogiem, całował cię w doopę.
Potrzebujesz pochlebców i miernot do swojej drużyny agresywnych pieniaczy i faszystów zaangażowanych, aby podlizać się Trumpowi i Muskowi. Jak oni chcą podzielić Europę na małe niepodległe kraje, to, dlaczego odmawiają wolności Ukrainie i chcą ją oddać ludobójcom Putina? Dlaczego USA nie podzielą na 49 niepodległych stanów?
A kim ty w ogóle jesteś? Podnóżkiem Kaczyńskiego, zaszczuwaczem Adamowicza, gwiazdą półświatka?
Zamachowcem na demokrację, na wolne wybory?
PiS draniem agresji na oficerów, nie tylko, tych, niepromowanych dla hecy, ale i tych, których jako szef IPN odmawiałeś pochówku z honorami? Gdyby to byli kibole z ustawek, pewnie by mieli więcej szacunku niż polscy oficerowie.
Kim ty jesteś, liderem wrogów Polski, jego rządu, UE, demokracji?
Niech cię całują faszyści, przestępcy, kibole, ćpuny, oszuści, sutenerzy, obcy agenci wpływów, fanatycy religijni, handlarze bitcoinami, rolnicy z psami na łańcuchach, parafialna ciemnota, bo to dla nich jesteś nadzieją na bezkarne kształtowanie własnego absurdu rasistowskiego świata agresji.
Tym samym nie jesteś przedstawicielem konstytucyjnej, demokratycznej Polski. Człowiekiem współpracy, współdziałania władz, solidarności społecznej, tolerancji i szacunku do wszystkich Polaków.
Nie kompromituj jej dłużej i wynoś się z pałacu polskich prezydentów.
Andrzej Kułakowski
Brawo Panie pułkowniku! Zgadzam się z każdym napisanym przez Pana słowem!
Mój komentarz: ja też się zgadzam i tysiące zawsze pod każdym postem
Pana pułkownika jest tysiące lub setki tysięcy laików a to dużo znaczy.. Poniższe posty maja podobny odbiór. Jakże to miłe być w gonie znajomych tych ludzi..
Nawrocki wszedł na scenę i znów próbował grać mędrca. Rzucił że zarzuty wobec Ziobry to kosmiczna fantazja. Mówił to tonem proroka który zstąpił z góry. Tyle że ludzie widzą te pięć tysięcy osiemset tomów. Widzą pracę prokuratorów. Widzą lata nadużyć. A on robi z tego bajkę dla naiwnych. Wmawia że cała prawica to krystaliczne dusze co żyją powietrzem i honorem. A rezydent jest chodzącą godnością. Nie sutenerem. Nie lichwiarzem. Nie typem co lubi środowiska które normalni ludzie omijają.
To już nie jest kłamstwo. To jest program polityczny. Budowany tak jak w Rosji. Tam też władza tłucze ludziom do głów że każdy dokument to fałsz. Że fakty są złudzeniem. Że winni to ofiary. Że każdy kto pyta o prawdę jest wrogiem narodu. W Polsce ta metoda działała od lat. PiS stworzył folwark gdzie pogarda ma rangę cnoty. Gdzie obłuda jest chrzczona jako patriotyzm. Gdzie złodziejstwo staje się dowodem sprytu.
I teraz siedzi ten nasz bohater u Stanowskiego i żali się że rząd nie szanuje urzędu prezydenta. Tylko że nikt przy zdrowych zmysłach nie błaga publicznie o szacunek. To nie brzmi jak siła. To brzmi jak słabość. Jak ktoś kto wie że stracił grunt i prosi o litość. Szacunek zdobywa się czynami. A nie żaleniem się w internecie.
I wtedy wjechała scena męskości. Nawrocki chwali się że w sekundę zgasiłby światło Prokuratorowi Generalnemu. Brzmiało to jak przechwałka nastolatka co po bójce wraca do domu i opowiada że wygrał choć nawet nie podniósł ręki. Pan Karol ma podobno silną psychikę. O tak. Tak silną że aż musi ją reklamować. Tak silną że jedyne co potrafi to mówić o niej przed kamerą.
Ziobro robił to samo. Zgrywał szeryfa. Machnął pistoletem moralności i udawał władcę prawa. A potem okazało się że potrafił jedynie tworzyć układ który bał się własnych cieni. Nawrocki idzie tą samą drogą. Tą ścieżką która prowadzi prosto do ściany. Bo silni ludzie nie muszą nikogo straszyć. Tylko słabi krzyczą że są mocni.
Najbardziej uderza jednak co innego. On naprawdę wierzy że ludzie połkną tę opowieść o kosmicznych zarzutach. Że zamiecie się pod dywan tomy dokumentów. Że społeczeństwo uwierzy że wszystko to polityczna zemsta. Bo łatwiej pluć niż tłumaczyć. Łatwiej obwiniać niż przyznać się do własnej winy. Łatwiej udawać że nic się nie stało niż stanąć przed lustrem i powiedzieć prawdę.
Przez lata ta władza opierała się na strachu. Na tym że ludzie nie chcieli uwierzyć że ktoś może kłamać tak otwarcie. Że można niszczyć instytucje i jednocześnie pouczać innych o moralności. Teraz ta iluzja się sypie. Każda ujawniona sprawa rozsadza kolejny filar tego imperium. Widać jak bardzo ta ekipa boi się dnia w którym już nic nie da się ukryć.
Nawrocki może dalej pokazywać siłę w telewizji. Może stroić się w kostium bohatera. Może opowiadać jak to rząd nie szanuje urzędu. Tylko że ludzie widzą coś zupełnie innego. Widzą polityka który nie ma żadnych argumentów. Widzą człowieka który tonie we własnych słowach. Widzą władzę która przegrała z rzeczywistością.
Im bardziej się prężą, tym bardziej widać że to już agonia. I że nie da się obronić świata zbudowanego na kłamstwie. Nie wtedy gdy prawda ma już własne imię. I własne tomy. I nie da się jej uciszyć ani światłem, ani groźbą, ani pustą gadką o sile.
Piotrek K.
Kiedy patrzę dziś na
Donald Tusk , widzę kogoś, kto nie tylko wrócił do gry, ale jeszcze pokazał wszystkim, jak wygląda prawdziwa polityczna odporność. To zabawne, bo przecież nie tak dawno, gdy Nawrocki triumfował, a cała prawa strona wpadała w euforię, media już wybierały Tuskowi trumienny kolor. Te poważne twarze komentatorów, które z miną znawców ogłaszały jego koniec. Te mądre wywody o tym, że się „skończył”. I nagle pojawił się Tusk, jakby od niechcenia. Spokojny. Uśmiechnięty. I powiedział, że gra trwa dalej. A wszyscy mędrcy mogli schować swoje analizy do szuflady.
Dziś widać, jak bardzo się wtedy pomylili. Bo Tusk nie tylko nie zszedł ze sceny. On dopiero zaczął ją układać po swojemu. Nie robił tego w krzyku. Nie robił tego w panice. Przeszedł przez polityczne zamieszanie jak ktoś, kto zna każdy zakamarek tej gry. Wiedział, że Nawrocki jest jak sztucznie napompowany balon. Dużo hałasu, dużo tupania, żadnej treści. Wiedział, że ten jego triumf jest jak tania fanfara, co brzmi głośno, a zaraz cichnie, bo nikt nie chce jej słuchać.
Bo czym był Nawrocki jako zwycięzca. Już po kilku tygodniach było jasne, że nie dźwiga ciężaru własnych obietnic. Że błądzi po państwie jak ktoś, kto zgubił mapę i pyta o drogę pierwszego mijanego przechodnia. Każde jego wystąpienie pachniało bezradnością. Każda decyzja pokazywała niepewność. A kraj, zamiast iść naprzód, musiał robić uniki przed kolejną kompromitacją. Z góry spadały słowa puste, a w terenie rozsypywała się odpowiedzialność. Tyle zostało z wielkiej zmiany.
I wtedy Tusk robił swoje. Z chłodną cierpliwością. Z klasą, której Nawrocki nawet nie próbował udawać. Krok po kroku odbudowywał coś, co tamci uważali za już pogrzebane. A teraz, gdy polityczna mgła opadła, widać wyraźnie, kto tu naprawdę gra. Bo Nawrocki rzucał się jak ktoś, kto nie rozumie, w co właściwie się wpakował. A Tusk wszedł na boisko i zaczął rozdawać karty. Bez fanfar. Bez celebracji. Z pewnością człowieka, który już widział wiele i wie, że prawdziwa siła nie krzyczy.
I tak oto historia zatoczyła koło. Ci, którzy wieszali mu polityczny nekrolog, dziś nerwowo szukają nowych teorii. Ci, którzy wynosili Nawrockiego pod niebiosa, milczą, bo nie wiedzą, jak wytłumaczyć jego teatralną nieporadność. A Tusk. Tusk po prostu działa. I robi to tak, że cała ta opowieść o końcu kariery brzmi dziś jak kiepski żart powtarzany przez ludzi, którzy zbyt szybko poddali się pokusie łatwych przewidywań.
Gra naprawdę trwa. I choć wielu tę prawdę przegapiło, dziś widać ją jak na dłoni. Nie ten jest zwycięzcą, kto krzyczy najgłośniej. Zwycięża ten, kto wie, kiedy uderzyć. I kto nie boi się wrócić, kiedy inni już odliczają mu minuty do końca. Tusk pokazał, jak to się robi. I chyba pierwszy raz od dawna widać, że polityka w Polsce ma znów kogoś, kto potrafi grać nie w chaos, ale w wynik.
Piotrek K.
Alicja


: