Z netu……. (Ta figura – jak wyżej – takich ludzi wyszukuje, by okraść i zniszczyć oraz zbrukać nie tylko nasz kraj ale każdego z nas – najpierw skłócił nawet rodziny najbliższe a na koniec uinicestwia..)
Wszyscy nabijają się dziś z Alfonsa i jego wizyty w Londynie… A mnie się zwyczajnie chce płakać i ciagle zadaję sobie pytanie: coście sku*wysyny uczynili z tej krainy? Z tej mojej pięknej, polskiej krainy!!
Pytam moich rodaków. Pytam polityków.
A w myślach przeklinam ich wszystkich.
Coście zrobili Polsce!? Gdzie nasz rozsądek, gdzie duma, gdzie ambicje?!!!
Człowiek, którego w normalnym życiu większość z nas omijałaby na ulicy szerokim łukiem – reprezentuje mój kraj, mnie, moje dzieci…
Człowiek, którego stawiałabym dzieciom za przykład, jak nie należy w życiu postępować – każe się nazywać „Prezydentem” i stawiany jest za wzór cnót wszelakich.
Człowiek do szpiku kości zły, cyniczny, zdemoralizowany – żąda szacunku i zginania przed nim głów, jednocześnie kpiąc i śmiejąc się z porządnych i uczciwych ludzi!
Co zrobiła z umysłami porządnych Polaków propaganda Kaczyńskiego, że wydają się być ślepi, kiedy ich idol ściska się z bandytami. Co zrobiła z ludźmi, że są głusi na wszelkie doniesienia na temat jego burzliwej, podłej, szemranej przeszłości!
Kim są ci ludzie, że nie dostrzegają w wystąpieniach, zachowaniu, gestach, mowie ciała tego człowieka, iż to typowy wzór patologicznego, zaburzonego narcyza i manipulanta!? Prymityw bez ogłady, bez wiedzy, bez umiejętności…
Widzi to cały świat. Nie widzą rodacy.
Wstyd…
Światowe media od wielu miesięcy piszą o Alfonsie. O jego szemranej przeszłości i związkach ze światem przestępczym. O faszystowskich zamiłowaniach. O używkach.
Jednak przywódcy obcych państw, nawet jesli szokują ich te informacje, mimo niechęci, muszą spotykać się z Alfonsem. Bo jest przywódcą państwa, wybranym w demokratycznych wyborach. Jednak w spotkaniach tych nie widać żadnej ludzkiej serdeczności. Jedynie konieczność wypełnienia protokołu dyplomatycznego. Nic poza tym. Tak jak w Londynie, podczas spotkania z premierem Wlk. Brytanii. Wypełniono protokół, ale po rozmowie, odstąpiono nawet od zwyczajowego odprowadzenia gościa do drzwi. Dobrze, że chociaż kot Larry poprzedził wyjście Nawrockiego, przynajmniej ten miał z kim zapozować do wspólnego, pożegnalnego zdjęcia.
Starmer pozbył się Nawrockiego, niczym intruza. Szybko zamknął za nim drzwi. Rodzina Królewska z Nawrockim nawet rozmawiać nie chciała.
Zaraz nasi prawi, polscy przyjaciele zakrzykną, że to wina mediów, które na Nawrockiego szczują…
Naiwne i głupie.
Bo kim jest nasz umiłowany kibol z Burdelwederu – pokazał światu on sam, upokarzając publicznie przywódcę innego kraju. Przywódcę, który od kilku lat walczy niestrudzenie o swoją ojczyznę i swoich obywateli, stawiając bohaterski opór zbrodniarzowi z Kremla… Nasz umiłowany kibol z Burdelwederu, w przeświadczeniu o swej wielkiej mądrości i nieomylności, na oczach świata potraktował umęczonego wojną człowieka, niczym śmiecia. I o ile świat mógłby zlekceważyć medialne doniesienia o przeszłości naszego Alfonsa, o tyle zniewagi Zełenskiego już mu nie wybaczy!
Nasz kibol, jako prezydent, bramek nie strzela. Za to strzela sobie w kolano za każdym razem, kiedy próbuje udawać kogoś, kim nie jest…
Mam nadzieję, że światowy ostracyzm trochę zapędy kibola ostudzi. A jego wyborcy wreszcie zrozumieją, jakie kukułcze jajo im podsunięto.