1123. Ten temat wymaga osobnego rozdziału, wszak marny z niego historyk a jeszcze marniejszy prezydent

Główny wątek rozdziału:   Wystąpienie tego indywiduum jako prezydenta RP na uroczystościach Święta Wojska Polskiego wczoraj (15 sierpnia) – wykrzyczane – jak to on. budzi  u normalnych ludzi, mających sprawny mózg a nie siano – budzi odruch wstydu za tych, którzy go na to stanowisko zachwalali i głosowali, bo ta grupa narodu to wróg najgorszy albo bezmyślna i przekupna hołota..   Mając takie myśli, natrafiłam na analityczny post na fb i nie sposób było go ominąć, więc upowszechniłam na fb ale i uwieczniam w moim blogu..

——————————————–

JAK „ALFONS” PISZE HISTORIĘ NA NOWO…
„Alfons”, który podobno jest historykiem z wykształcenia, podczas swojego wczorajszego przemówienia wykrzyczał: „Na sztandarach Wojska Polskiego od wieków wypisany jest »Bóg, Honor, Ojczyzna«, a nie SAFE!”. „Alfons” nie tylko twierdzi, że jest z wykształcenia historykiem. Podobno jest nawet doktorem nauk humanistycznych w dziedzinie historii! Od stycznia 2009 roku do 2017 roku był zatrudniony jako historyk w IPN, a w latach 2017-2021 był dyrektorem Muzeum II Wojny Światowej. W 2021 roku został mianowany prezesem IPN i również w tym przypadku jego wykształcenie historyczne i hmmm… „dorobek naukowy” przesądziły o nominacji.
Otóż chcę tego zasranego „historyka” poinformować, że dewiza „Bóg, Honor, Ojczyzna” nie ma wcale wielowiekowego rodowodu! Nie ma nawet 100 lat, o czym wie dobrze większość prawdziwych polskich historyków, bo jest to historyczne „abecadło”. Dopiero w 1927 rok hasło „Honor i Ojczyzna” stało się dewizą wojskową, a zatwierdził ją ówczesny Prezydent RP Ignacy Mościcki. Zaś dewiza „Bóg, Honor, Ojczyzna” została ustanowiona dopiero w czasie II wojny światowej! Konkretnie 15 października 1943 roku dekretem Prezydenta RP na uchodźstwie Władysława Raczkiewicza (na wniosek gen. Kazimierza Sosnkowskiego) dla Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Hasła i bojowe zawołania odwołujące się do honoru i miłości do ojczyzny (ale nie do żadnego „boga”) nie wzięły się zresztą wcale z jakiejś naszej polskiej tradycji, jak próbował nam wczoraj wciskać „Alfons”! Nie wzięły się nawet z tradycji słowiańskich. Nasi przodkowie zaczerpnęli je z XIX-wiecznej tradycji francuskiego Honneur et Patrie. To tłumaczy, dlaczego nie było w niej odwołania do ”boga”. Francja była już wtedy państwem laickim. No, ale „Alfonsowi” nie przeszłoby nawet przez gardło przyznanie, że nasza rzekomo wielowiekowa patriotyczna dewiza to zasługa „bezbożnika” Napoleona…
Gdyby „Alfons” był z wykształcenia biologiem, lekarzem, prawnikiem lub geodetą, można by od biedy uznać to za wpadkę. Ale „Alfons” jest podobno historykiem i przez niemal całe swoje dorosłe życie to właśnie historią się zajmował i pasjonował. A więc w jego przypadku to już nie jest żadna wpadka, tylko kompromitacja, podobnie jak kuriozalne słowa o Zbigniewie Herbercie i innych naszych żołnierzach „broniących Monte Cassino”. Herbert ani nie atakował, ani tym bardziej nie bronił klasztoru, bo w kwietniu-maju 1944 roku był w okupowanej Polsce!
A przecież wystąpienie „Alfonsa” nie było improwizowane, on nie był zaskoczony tym, że musi przemawiać i że musi przemawiać właśnie na taki temat. Nietrudno się domyślić, że swoje przemówienie, gesty, które podczas niego wykonywał, marsowe miny, tempo, wysokość i intonację głosu ćwiczył wcześniej przez kilka dni przed lustrem, pod czujnym okiem swoich PR-owców. Tekst przemówienia ktoś mu napisał, a on czytał go wcześniej dziesiątki razy, aż wykuł „na blachę”. Zresztą w jego przemówieniu zdanie „Na sztandarach Wojska Polskiego od wieków wypisany jest »Bóg, Honor, Ojczyzna, a nie SAFE!«” było wiodące i ono przede wszystkim miało zapaść w pamięci milionów Polaków! To zdanie był właściwym ostrzem wymierzonym w rząd Tuska i SAFE. Należało więc przynajmniej sprawdzić, czy jest ono prawdziwe… Podobnie jak trzeba było sprawdzić, czy Herbert walczył w szeregach korpusu generała Andersa, czy w podziemnej AK… „Alfons” ma ponad 550 doradców, ale widać to wciąż za mało.
Tak więc – panie „Alfonsie” vel „Batyrze” – mniej snusów i innych dziwnych używek, mniej „bardzo dynamicznej polityki międzynarodowej” prowadzonej w hotelowych apartamentach, mniej chamstwa i agresji, wetowania ustaw i bufonady, a więcej pokory i lektury opracowań historycznych… Ale ten mój apel jest raczej typowym wołaniem na puszczy, bo tak jak „Alfons” uważa się za najlepszego polskiego prezydenta, tak niemal na pewno jest również przekonany, że to on jest najwybitniejszym polskim historykiem…
PS. Już kilkakrotnie zabierałem się za napisanie felietonu o dokonaniach „Alfonsa” jako historyka i prezesa IPN… Do zajęcia się tym tematem sprowokowało mnie kilka jego publikacji poświęconych opozycji antykomunistycznej w Elblągu i tamtejszej „Solidarności”. We wszystkich tych publikacjach „Alfons” świadomie zatajał niektóre istotne fakty, przede wszystkim te kompromitujące obecnych polityków PIS. Szczególnie dotyczy to Leonarda Krasulskiego, bardziej znanego jako „łupieżowy” prezesa Kaczyńskiego. „Alfons” swoimi publikacjami zbudował Krasulskiemu wręcz pomnik legendarnego, bohaterskiego opozycjonisty, a zupełnie zignorował jego przestępcze działania w czasie wcześniejszej zawodowej służby wojskowej, degradację i karne usunięcie z LWP. Pominął również całkowitym milczeniem oczywiste kłamstwa Krasulskiego odnośnie jego odmowy udziału w masakrze ludności na Wybrzeżu w 1970 roku. W ówczesnych, PRL-owskich realiach taka odmowa wykonania rozkazu byłaby równoznaczna z wyrokiem długoletniego więzienia. Tymczasem Krasulskiemu włos nawet nie spadł z głowy…
Nie był to bynajmniej pierwszy ani tym bardziej jedyny przypadek takiego wybiórczego traktowania naszej historii przez „Alfonsa”. Może kiedyś znajdę czas na napisanie tego felietonu… Choć pewnie nie znajdę.
Dziękuję za uwagę. I proszę o udostępnianie tego tekstu gdzie się da, komu się da i kiedy się da…
Jacek Bohdanowicz (vel Jacek Awarski/Nikodem/Winiarski
Mój komentarz: Czyli Alfons najlepiej wychodzi jako alfons, sutener, ćpun. narcyz, oraz dobry w „laniu po mordzie” na ustawkach, jako kibol, jako uprawiacz dynamicznej polityki zagranicznej nocami w pokojach IPN-nu , jako wyłudzasz mieszkań od starych schorowanych ludzi, jako przyjaciel i obrońca rozrabiaczy i kiboli oraz pewnie jeszcze wielu ale na pewno jest marnym historykiem i najgorszym lokatorem pałacu namiestnikowskiego, działającym najczęściej na szkodę Polsce ..
I jeszcze jedno o rodowodach:

Piotrek Kaczyński

·
Jak to jest panie Morawiecki, że według waszej partyjnej liturgii komuna przyniosła Polsce wyłącznie kajdany, a akurat rodzinie Jarosława Kaczyńskiego przyniosła klucze. I to nie byle jakie. Osiemdziesiąt metrów na Żoliborzu. W mieście gdzie sześć osób w jednym pokoju było normą. Mieszkanie zabrane prawdziwym właścicielom. Oddane tym, którzy mieli właściwe kontakty i właściwy moment.
I potem słyszymy od was opowieści o zniewoleniu. O komunie jako absolutnym złu. O cierpieniu narodu. Tylko dziwnym trafem to zniewolenie zawsze omija wasze rodzinne metry kwadratowe. U was kończy się na opowieściach. Na martyrologii z mównicy. Na rocznicach i wieńcach.
Drugi przykład. Jeszcze grubszy. Dziadek pracujący w UB. Major Cenckiewicz. Aparat represji. Ludzie, którzy nie wygłaszali kazań o wolności, tylko łamali kręgosłupy i kariery. Obok oficerowie GRU.
Ojciec. Kapitan Cenckiewicz z SB. Później dyrektor Grand Hotelu w Sopocie. Prestiż. Władza. Sieć kontaktów. Zatrudnianie ludzi. W tym przyszłego promotora marki Nawrocky.Taki zbieg okoliczności. Taka historia rodzinna.
Cenckiewicz miał aż dwóch protoplastów w komunistycznej zbrodniczej bezpiece.
Dziadka – majora Cenckiewicza w UB.
Tatusia – kapitana Cenckiewicza w SB.
A dziś ten sam obóz polityczny krzyczy o czerwonej zarazie. O zdradzie. O hańbie. O tym, że komuna przyniosła tylko zniewolenie. Serio. Tylko komu.
Bo jednym przyniosła zniewolenie. Strach. Drugi obieg. Milczenie. A innym przyniosła mieszkania na Żoliborzu, stopnie wojskowe, stanowiska w UB i SB, dyrektorskie gabinety i hotelowe klucze.
To nie jest spór o historię. To jest spór o hipokryzję. O moralność na pokaz. O polityków, którzy z komunizmem walczą dopiero wtedy, gdy już dawno zdążyli zjeść z niego obiad, dostać deser i zabrać obrus do domu.
Więc pytanie zostaje. Bardzo proste. Bardzo niewygodne. To komu w końcu komuna przyniosła zniewolenie. Bo patrząc na nazwiska Morawiecki, Kaczyński, Nawrocki, Cenckiewicz i na rodzinne życiorysy, wygląda na to, że niektórym przyniosła raczej awans społeczny. I to całkiem wysoki.
Piotrek K.

I jeszcze dwa słowa o ludziach pisu, bo wszyscy maja jeden wspólny mianownik:  kraść, kłamać, niszczyć jak się nie da ukraść,  uciekać i nie dać się złapać a jak złapią, to Boga brać na zakładnika, ze to nie ich ręka.  Oto przykład jeden z wielu: 
Karol Karski pełni funkcję rzecznika dyscyplinarnego w Prawie i Sprawiedliwości  i jego super preferencje:
No, to przypomnijmy ..
„”Afera z meleksem” (lub „afera meleksowa”) to głośne wydarzenie z grudnia 2008 roku, w które byli zaangażowani dwaj posłowie Prawa i Sprawiedliwości: Karol Karski i Łukasz Zbonikowski.
Gnali między palmami,uderzali w ściany hotelu. Na koniec wpadli na iście szatański pomysł i wykonali wyrok na meleksie! Położyli ciężki kamień na pedał gazu i z radością patrzyli, jak pojazd uderza w kamienie i spada ze skarpy.
Do informacji o wyroku cypryjskiego sądu skazującego dwóch posłów PiS na karę ponad 11 tys. euro za zniszczenia dokonane w hotelu w Limassol w 2008 roku dotarli dziennikarze programu „Czarno na białym” (TVN24). W piśmie cytowanym przez portal tvn24.pl podkreślono, że obaj pozwani nie stawili się na rozprawę, pomimo że została im dostarczona kopia pozwu. Wyrok sądu zapadł 9 listopada 2010 roku. Zgodnie z wyrokiem posłowie razem lub oddzielnie mają zapłacić hotelowi za szkody ponad 11,5 tys. euro plus odsetki i pokryć koszty procesu.’
No i najświeższy „kwiatuszek”, z wczoraj …😂🤣
Poseł Karski /profesor – oczywista oczywistość/ oświadczył w zdradzieckim TVN-ie, że przebywający ponoć w Naddniestrzu niejaki Romanowski Marcin nie może być ścigany z powodu opuszczenia terytorium Najjaśniejszej i pobytu na wspomnianym terytorium, ponieważ owe Naddniestrze to … „teren dawnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów”.
Jprdlę ….🤣🤣🤣🤣🤣
P.S. I tak przy okazji:
Karol Karski pełni funkcję rzecznika dyscyplinarnego w Prawie i Sprawiedliwości.

 

Wpis za ostatniej chwili: 27-08-2026:  Otwórz link a dowiesz się co mówią o nim „Batyrze” jego sasiedzi.

——————————————————

(koniec rozdziału)